niedziela, 17 czerwca 2012

Bol podczas porodu

W czasie ciazy nie myslalam zbytnio o bolu zwiazanym z porodem. Staralam sie wypierac z glowy wszelkie negatywne mysli, ktore jakims cudem sie w niej znalazly. Czasami sie jednak nie udawalo.
Balam sie okrutnie tego co bedzie, ale chyba bardziej przerazal mnie fakt, ze doswiadczenie, ktore mialam przed soba bylo dla mnie calkowicie nieznane i nikt nie byl wstanie zapewnic mnie, ze bedzie lekko, szybko i przyjemnie.
Kazdy dookola tylko powtarzal, ze boli, cholernie boli. A ja sie zastanawialam, jaki to jest ten cholerny bol? Tak naprawde dopiero wielki stres poczulam po odejsciu wod plodowych. Wtedy dotarla do mnie w dosc namacalny sposob wiadomosc, ze to juz teraz, ze to teraz musze byc silna, ze nasz Malec jest juz bardzo blisko i to ja musze stawic temu czola i odwalic kawal dobrej roboty. Wtedy tez po raz pierwszy poczulam prawdziwy bol, ten dobrze znany mi z opowiadan. Bolalo do tego stopnia, ze obojetne mi bylo co i kto ze mna robi. Dobrze, ze J. byl caly czas obok. Oddalam swoje cialo w rece poloznych z nadzieja, ze przyniosa mi chociaz mala ulge. Myslalam, ze to sie nie skonczy... wciaz tylko slyszalam jeszcze troche, jeszcze troche... to jeszcze troche trwalo wiecznosc!
Trafilismy na rewelacyjna polozna- Jamajke. Cudowna kobieta- aniol z krwi i kosci!
To ona jako pierwsza dotknela Mikolajka. To ona reagowala gdy okazalo sie, ze Malenstwo nie placze. To ona chcac mobilizowac mnie do parcia krzyczala "kurwa push" (po uprzednim zapoznaniu sie z niezbednikiem jezyka polskiego) i to ja pod koniec ze lzami w oczach sciskalam ile sil w ramionach, dziekujac za to co zrobila.
Z perspektywy czasu patrzac na tamten bol, stwierdzam ze mimo, ze byl upierdliwym troj-fazowym meczycielem, to byl do przezycia i na mysl o nastepnym wcale nie ogarnia mnie przerazenie. Wrecz przeciwnie...


Badania przeprowadzone kilka lat temu na przyszlych mamach w Wielkiej Brytani ukazuja, ze:
94% przyszlych mam martwi sie czy dziecko bedzie zdrowe,
80% obawia sie doswiadczen zwiazanych z porodem,
20% martwi sie sprawami finansowymi zwiazanymi z przyjsciem na swiat nowego czlonka rodziny.

W tych samych wynikach badan mozemy znalezc informacje, ze duza wiekszosc dzieci rodzi sie zdrowa.
44% porodow to porody naturalne odbywajace sie bez interwencji lekarza.
60% mlodych mam nie czuje sie zbyt szczesliwa w pierwszym tygodniu zycia dziecka, przy czym ta liczba po 3 miesiacach zostaje zredukowana do 10%.
Po 12 miesiacach 93% kobiet uwaza swoje doswiadczenia porodowe za pozytywne.

***
Mikolaj sukcesywnie zamienia nam sie w praktykujacego chodziarza!
Co chwila pobija kolejne rekordy. Aktualnie na swoim koncie ma juz 17 krokow zrobionych za jednym razem!

40 komentarzy:

  1. Jak wiesz ja mam to jeszcze przed sobą i targają mną skrajne emocje z jednej strony bardzo sie boję bóu,ale chyba bardziej boję się tego że zabraknie mi siły,że mogę nie dać rady i przez to coś się stanie Ignasiowi. Ale ostatnie tygodnie ciąży są dla mnie tak bardzo uciążliwe że marzę o tym by poród już się zaczął nawet jeśli ma to być najboleśniejsze doświadczenie w moim życiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam dobrze to uczucie. Ja przez ostatnie dwa tygodnie ciazy codziennie rano wstawalam z nadzieja, ze to pewnie dzisiaj :) W koncu sie zaczelo- 4 dni po terminie.

      Dasz rade, zobaczysz. Pamietaj, ze kazda obecna na sali osoba bedzie tam po to by Ci pomoc. Nikt nie pozwoli na to by Tobie lub Ignasiowi sie cos stalo.
      Bolesne jest, ale to tylko chwila w porownaniu z tym ogromem szczescia, ktory trwac bedzie latami.
      Trzymam kciuki!

      Usuń
    2. Zizi ja myślę dokładnie tak samo, i też przed porodem 2tyg. zbierałam się z myślą że to już:) A wyszło 3dni po terminie. I tak samo mówię że bol to ułamek sekundy w porównaniu z całym życiem z tym cudem jakim jest dzieciątko!:)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. My jeszcze mamy troche spokoju, ale lada dzien zacznie sie szalenstwo :)

      Usuń
  3. Lol, i pomyslec ze dokładnie miesiąc temu otej porze miałam bóle parte i za godzinke urodziła się Zosia!! (jest teraz u mni 1.44 w nocy) tez jakos tak juz bol sie troszke zatarłw mojej pamięci.... tak nas natura stworzyła aby dać motywację do kolejnych dzieciaczków. Natomiast jak i Ty mielismy przemiłe położne, i tez słowa, już niedługo i jeszcze troche wcale mnie nie motywowały!!!!! :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe :) No to post pojawil sie w odpowiednim czasie :)
      Wszystkiego co najlepsze dla Malenkiej!
      Dzien warty swietowania- Zosienka przestaje byc noworodkiem i wkracza w nastepny etap niemowlecy :) Same przyjemnosci przed Wami.

      Usuń
  4. Ja kiedy wróciłam z Martynką do domu, powiedziałam nigdy więcej dzieci. Chociaż rodziłam bardzo krótko. Pierwsza faza niecałe 4 godzinki, a druga 10 minut i moje ukochane maleństwo już było ze mną.

    Ale teraz z perspektywy czasu, mówię : da się przeżyć, może jeszcze kiedyś będzie mała królewna albo królewicz;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, ze da! A takiego porodu tylko pozazdroscic!
      Mi to troszke wiecej czasu zajelo. Pierwsza faza ponad 20h, druga ponad poltorej godziny. Ale dalysmy rade i to jest najwazniejsze!
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. a ja poród wspominam bardzo pozytywnie.
    ból? jaki ból?! dentysta bardziej boli.
    fakt parte to inne historia. pogubiłam się, nie potrafiłam tego zrobić, mąż zamykał mi na siłę usta i oczy, lekarz wypychał córkę.
    urodziła się i ie płakała, była niedotlenione. nikt nie czekał z pępowiną, nie dali obciąć mężowi. szybko pod tlen i do inkubatora.
    po 2 godzinach ją dostałam :)
    cud nie dziecko. i tak jest do dziś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszcze!
      Ja rodzilam tylko z gazem rozweselajacym, ktory i tak odrzucilam gdy przyszly bole parte (ciezko mi bylo sie wtedy skupic na celowaniu ustnikiem w usta).
      U nas bylo podobnie z pepowina, J. mial przecinac (wczesniej nie chcal, ale jak przyszlo co do czego byl gotowy), ale reakcja poloznych byla natychmiastowa, nie bylo czasu na tego typu “czulosci”. Mikolaja tez dostalam dopiero po jakichs 2 godzinach. Do tego czasu byl na kolanach u J. Smialismy sie wtedy, ze On ma dwie matki ;)

      Usuń
  6. Zgadzam się z tobą. Ja porodu nie pamiętam jako wielki ból - o masakrycznym bólu i zmęczeniu przypomina mi mój mąż - który chyba się jeszcze z tego nie otrząsnął;)...Zawsze kiedy ktoś pyta jak przeżył na porodówce,on odpowiada,że to sssssstrasznie męczące przeżycie i że się bardzo zmęczył :D
    Potwierdzam w czasie porodu nie myśli się o bólu tylko o szczęśliwym rozwiązaniu, a po porodzie bólu się w ogóle nie pamięta!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja chyba tak nie miałam, znaczy tez duzo nie pamietam i mąż zawsze służy opowiadaniami przy znajomych, ale podczas porodu gdy tak piekielnie bolało to ciezko było mi się skupić na radości z prawie rozwiązania. W ogóle nie potrafiłam się na dziecku skupić tylko na tym zeby w koncu ten koszmar sie skończył. i nie zgadzam się np z tym co duzo mam mówi ze ból kompletnie mija z chwilą gdy dzidziusia sie pierwszy raz przytuli. Było cudnie, ale dalej piekielnie mnie bolało az do czasu gdy mnie pozszywali:D

      Usuń
    2. tak mi się wydaje, że to dla ciebie jeszcze za wcześnie na wspominki :) minęły 4 tyg. ja przez pierwszych 6 miesięcy, byłam tak rozżalona - zmęczona, że tez powtarzałam wszystkim, że to koszmar i jedna wielka masakra, choć dodawałam zawsze, że to także wielkie szczęście. Miałam cesarkę i przez pierwsze dni nie mogłam się podnieś z łóżka, bo tak bolało. Teraz juz nic złego nie pamiętam i smieję się z męża jak opowiada te strasznie rzeczy z porodu :) Pozdrawiam

      Usuń
    3. Mimo, ze minal juz rok ja rowniez pamietam o bolu, ktory przezylam. Ciezko zapomniec o czyms tak niewyobrazalnym, ale dzisiaj te wspomnienia juz nie przerazaja. Patrze na mojego Syna i wiem, ze bylo warto przez to przejsc.
      Bolalo okrutnie i podobnie jak u Agi, bol nie opuszczal mnie jeszcze dlugo po narodzinach malenstwa (szyto mnie przez 1.5h).
      Rowniez kolejne kilka dni nie byly zbyt przyjemne. Wszechobecne zakwasy, zmeczenie, nawet zrobienie siusiu nie bylo juz tak banalne jak wczesniej, nie wspominajac juz o konkretniejszym “oproznieniu”, ktore dla mnie bylo mega trudne i ze lzami splywajacymi po policzkach probowalam cos “wykluc”.
      Z dnia na dzien bylo coraz lepiej, rana sie goila, a ja przyzwyczajalam do nowej roli.

      Usuń
    4. a ja wlasnie nie jestem rozzalona ani troche. mielismy super sale do rodzenia swietne polozne i dzielnego meza u boku. juz pare dni po porodzie smialismy sie ze wszystkiego i zadna trauma mnie nie dopadla. mysle ze dla mnie poskutkowala zyczliwa atmosfera w szpitalu i dobre podejscie meza. sam moment porodu byl koszmarny i krzyczalam wiele rzeczy ktore sa niecenzuralne i ktorych nie pamietam:P aleto tylko z bolu. cale doswiadczenie oceniam na plus. Zizi - tez mnie dlugo zszywali ale mialam to szczescieze nie mialam z tym zadnych dolegliwosci zwiazanych (3rd degree) az siepolozne dziwily ze od razu na dupsku usiadlam i od pierwszych godz zero bolu przy wyproznianiu. takie moje male szczescie. podziwiam ze dalas rade tylko na gas&air!!

      Usuń
    5. Nam tez trafila sie tego typu wypasiona sala. Po spedzeniu kilku godzin na odziale oczekujacych w bolu, dla nas byl to luksus! Rowniez siedzialam od razu, na poczatku oczywiscie czulam pewien discomfort, ale ogolnie nie bylo zle. Mnie trauma dopadla po probach wyprozniania :) – to bylo dla mnie strasznie, zreszta uciekalam od tego ile moglam, dopiero po ponad 1.5 tygodniu udalo mi sie wydalic co nieco. Sorry za gowniany temat ;)

      Usuń
  7. A ja nie wiem co to skurcze i ból z nimi związany :( Ani razu nie miałam okazji tego sprawdzić... Wiem za to, że po drugim cięciu cesarskim dużo dłużej dochodzi się do siebie niż po pierwszym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciezko opisac jaki to bol… mimo, ze nie do opisania to polecam ;)

      Usuń
  8. A mnie to wszystko jeszcze czeka :) Ale na szczęście największy strach minął, teraz gorzej obawiam się tego, że może wyjść tak, że męża obok nie będzie... Miał mieć urlop- to go w konia zrobili i nie dali, a pracuje pod ziemią :(
    Choć dziś przeszła mnie szatańska myśl, że może się rozchoruje na te ostatnie dni? ;P
    Codziennie się budzę z myślą, że jak to ma być dziś, to niech się zacznie po południu, kiedy to nie będę już sama w domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bedzie dobrze! Trzymam kciuki aby wszystko poszlo po Twojej myli i akcja porodowa zaczela sie popoludniu.
      Pomoc faceta obok jest bardzo przydatna, szczegolnie w pierwszych fazach porodu. Nie wyobrazam sobie calej tej akcji bez J. u boku.
      Myslalas o jakims zastepstwie meza? Moze jakas przyjaciolka zgodzilaby sie Tobie towarzyszyc? Dobrze miec kogos obok do wbicia paznokci ;)

      Usuń
  9. U mnie CC. Ale czasem irracjonalnie zazdroszczę kobietom, które dały radę urodzić naturalnie. To prawdziwe siłaczki. Mam jeszcze pytanie poza tematem. Jak w Anglii mówią na Waszego Mikusia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba przyznac, ze jest jakas magia w naturalnym porodzie…
      Mikolaja nazywaja roznie, przewaznie Mikolaj, Miko, Niko :)

      Usuń
  10. ja nadal sie nie moge otrzasnac po porodzie, żal ogromny mną targa do instytucji szpitalnej:(( zaczeliśmy wywoływaniem Majusi na świat a skonczylismy na cesarce... mogło się u nas różnie skończyć, na szczęscie mamy Majusie z nami całą i zdrową!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biedulka… No ale, coz mozna sie spodziewac po NHS? Kolezanke tez tak wymeczyli… najpierw probowala rodzic naturalnie, ale okazalo sie, ze dzieciatko jest zle obrocone (brak koniecznosci skanu pod koniec ciazy uwazam za skandal!) , chcieli zmienic pozycje dziecka, pozniej przygotowali do cesarki, a skonczylo sie naturalnie. Dobrze, ze Maja cala I zdrowa :)

      Usuń
    2. u mnie caly czas sadzili ze Maja jest malusienka, a jak sie okazało była b. duza bo miala 4250 i dluga na 63 cm, nie miescila sie w miednicy dlatego nie parla na "dół"
      dokladnie tak jak mówisz brak skanu w ostatnim miesiacu jest apsurdalny, na wyczucie to buty mozna zawiazac a i to nie zawsze:(

      Usuń
    3. Kolejnym absurdem jest brak jakichkolwiek pomiarow dzieciatka po 20 tygodniu ciazy.
      Sporsza byla Majusia :) Mikolaj mial 3950g i 55cm.

      Usuń
    4. Majka by byla pewnie mniejsza ale ja przenosilam 2 tyg. jak ja przystawilismy do brzuszka to nie moglismy uwierzyc gdzie ona sie tam miescila:P
      Pierwsze ciuszki mialam tydzien:P

      Usuń
    5. U nas ta sama sytuacja. USG pokazało że synek ma 3100. W szpitalu lekarze się dziwili, że taki duży brzuch, ale dodatkowych badań nie zlecili, bo po co się przejmować :/ a po 8 godz porodu, zdecydowano na cc i okazało się że synek waży 4320g i dlatego nie był w stanie urodzić się naturalnie. heheh ja tych najmniejszych ciuszków rozm56 nawet nie nałożyłam:)

      Usuń
  11. ja się nie bałam :) a bolec to bolały skurcze jak wody odeszły, no i te parte to był duży ból ale do przeżycia, a jak usłyszałam rozczuloną położna :) "jakie włosy" to tak niesamowicie mocno chciałam zobaczyć tą maleńką główeczkę z włoskami że postarałam się tak bardzo i zaraz ją ujrzałam :D, chciałam ją zobaczyć jak najszybciej jak zaczęłam rodzic ale nic mnie tak nie zmotywowało jak te włoski :D haha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzielna mama! Mnie tez polozna mobilizowala wloskami (Mikus mial super czarny, bujny fryz). Mimo, ze rodzilam w wannie, podstawiano mi lusterko zebym zobaczyla co sie dzieje miedzy moimi nogami. Jednak tamten widok bardziej mnie przerazil niz mobilizowal. Ta malenka glowka wtedy wydala mi sie przeogromna, a obraz wychodzacego dzieciatka pamietam do dzisiaj. Chcialam zobaczyc Go jak najpredzej, ale to uczucie niestety nie znieczulalo mnie dostatecznie dobrze.

      Usuń
  12. Ja nie jestem nawet w stanie opisać bólu porodowego... NIC nie przynosiło mi ulgi...
    To było okropne, straszne... nie udało mi się urodzić naturalnie i potrzebne było CC... które dla mnie było zbawieniem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wtedy pewnie nie mialabym nic przeciwko, gdyby ktos zaproponowal mi CC. W pewnym momencie bylo mi naprawde juz wszystko obojetne.

      Usuń
  13. Oj pamiętam jak bolało mimo że odpierwszego porodu minęło już ponad 21 lat, z drugim było nie lepiej choć poród trwał krócej to po porodzie małe komplikacje, ech ten etap nie jest wart wspomnień, zapomniałam o tym gdy tylko dostałam moje dzieci w ramiona :))
    Pozdrawiam serdecznie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego bolu nie idzie zapomniec...
      Pozdrawiam cieplo!

      Usuń
  14. witaj :) piekne te pierwsze kroczki! i jakże ważne!! gratuluję i życzę kolejnych sukcesów ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam i dziekuje za odwiedziny :)
      Kroczki juz powoli staja sie codziennoscia u nas w mieszkaniu! Jeszcze troche i bedziemy mogli oficjalnie powiedziec, ze Syn chodzi :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  15. u mnie 4 lata temu naturalny poród, lekki nie był, ale dało się przeżyć :) od razu płakał i obsikał panią położna he he

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe :) Spryciarz, mile powitanie przygotowal dla poloznej :)

      Usuń

DZIEKUJE ZA KOMENTARZ!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...