Pokazywanie postów oznaczonych etykietą urodziny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą urodziny. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 maja 2017

Mikolajowe LEGO Party!

Kto nie odwiedza nas pierwszy raz, wie pewnie o maniakalnym wrecz zainteresowaniu Mikolaja klockami Lego, ktore staly sie glownym motywem jego urodzinowej imprezki. Nie moglo byc inaczej ;)
Lego party dla Mikolaja planowalismy przygotowac juz w zeszlym roku. Nie wyszlo. Dzien jego 5 urodzin spedzilismy w drodze do Polski. Na pocieszenie Ciocia J. zorganizowala dla Niego male przyjecie w Niemczech, a druga imprezke zrobilismy po dotarciu do Polski.
W tym roku udalo sie!
Na przygotowania nie mialam zbyt wiele czasu, bo decyzja o organizacji imprezy zapadla praktycznie na 2 dni przed dniem urodzin, a inicjatorka byla babcia M., ktora wiedzac, ze przyjezdzamy do niej na weekend zaproponowala by przyjecie odbylo sie u niej. Goscie mimo, ze zapraszani w ostatniej chwili spisali sie wspaniale i zjawili sie prawie w komplecie.
Impreza sie udala! Bylo cieplo, smacznie, wesolo i bardzo slodko.
No i byly tez prezenty, wszystkie trafione w 10, za ktore jeszcze raz wszystkim gosciom serdecznie dziekujemy.
Solenizant zadowolony, a to najwazniejsze!









Na stole dla dzieci:
Owocowy "tort"- truskawki, winogrono i arbuz wyciety za pomoca foremki w ksztalcie '6' przymocowane za pomoca wykalaczek do bazy, za ktora posluzyla nam polowa arbuza.
Ciasteczka szostki  (przepis na ciacha) z masa marcepanowa w ktorej wycisnelam plaska podstawe Lego. Brzegi udekorowalam kolorowymi kolorowymi lukrami.
Kwadratowe ciastka z Lego glowkami (przepis ten sam co u gory, ale z dodatkiem aromatu migdalowego) . Glowki namalowane za pomoca zoltego lukru w tubce i kolorowego lukru z torebki. Aby lukier zrobil nam sie bardziej zolty, dodalam do niego szczypte kurkumy. Oczka i usta namalowane gorzka czekolada za pomoca wykalaczki.
Mufiny (z kawalkami czekolady- przepis, bananowe- przepis). Kilka z nich z kremem z mascarpone. Glowki Lego znalezione w necie, wydrukowane i przyklejone do wykalaczek.
Piankowe Lego glowki- pianki zanurzone w zoltym lukrze z zoltym skitelsem na gorze przyklejonym za pomoca lukru w tubce. Buzki narysowane zielonym lurkem. Pianki umocowane na patyczkach do szaszlykow.
Lego woda- oderwalismy oryginalne etykietki i przykleilismy swoje, znalezione w necie.
Kompot rabarbarowy przygotowany przez babcie M.
Slomki udekorowane flagami Lego znalezionymi w necie.
Napis MIKO i 6 zbudowany z Lego duplo z ludzikami Lego city na gorze.

O menu dla doroslych zatroszczyla sie babcia M., ktora przygotowala przepyszne leczo, faszerowane cukinie i bigos z mlodej kapusty.
Procz tego zrobila dla Mikolaja znakomity tort biszkoptowy z kremem z mascarpone i owocami. Choc chcialabym, to niestety go nie pokaze, bo facjat na zdjeciu za duzo :)

poniedziałek, 29 maja 2017

Mikolaj ma 6 lat!


No i stalo sie! Od soboty mamy w domu 6-latka.
Pogodnego, inteligentnego, upartego chlopca, ktory zawsze ma swoje zdanie na kazdy temat.
Mikolaj, jak zreszta kazdy z nas ma swoje zainteresowania. Od 3 lat nieustannie kocha Lego! Uwielbia ksiazki, jazde na hulajnodze, podroze, nie pogardzi rowniez gra na ps4 w swoje Lego gry (Lego World i Lego Undercover robia furrore).
Uwielbia spiewac, liczyc i rymowac. Do samodzielnego czytania nie jest juz tak skory. Jest bardzo kreatywny i rzadny wiedzy. Jak cos go zainteresuje potrafi walkowac temat przez dlugie godziny. Na dzien dzisiejszy na tapecie jest kosmos i przyszlosc.
Ma doskonala pamiec! Pamieta doslownie wszystko i to z najmniejszymi detalami.
Miko dosc latwo nawiazuje kontakty z rowiesnikami, jest otwartym chlopcem. Lubi rzadzic i to nie tylko w domu, podczas zabaw z dziecmi rowniez.
Jego ulubiona bajka jest "Niech zyje Krol Julian", "Pingwiny z Madagaskaru", "Bylo sobie zycie" i "Byla sobie ziemia".
Nie cierpi pomidorow, kabanosow, salaty i naprawde jeszcze wielu rzeczy. Jest dosc wybredny w tym temacie. Uwielbia wszelkiego rodzaju kluski, tatowe nalesniki i mamina jajecznice.
Jest bardzo wrazliwy i czuly.
Kochany moj.
Wszystkiego najlepszego Synku! ♡

poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Urodzinowe LEGO party!

Jeszcze tylko troche ponad miesiac i bedziemy obchodzic piate urodziny Mikolaja.
Jego marzeniem sa urodziny w tematyce lego, bo to wlasnie te klocki Miko uwielbia ponad wszystko! Sam zainteresowany chcialby zorganizowac impreze w bawialni, ja osobiscie obstawiam za farma albo i domem... no ale prawda taka, ze ja tutaj mam malo do powiedzenia. W tej kwestii to On bedzie mial ostatnie zdanie!
Od jakiegos czasu szukam wiec inspiracji i wlasnie nimi chce sie z Wami dzisiaj podzielic.
A noz widelec tez macie w domu malego wielbiciela klockow lego ;)

Zapytalam Mikolaja, ktory z tych osmiu tortow ponizej podoba mu sie najbardziej.
Nie mogl sie zdecydowac... ale postawil, na ten z piatka.


Ciacha, zelki, mufiny, lizaki , czekoladki, owocowe szaszlyki, pizze, kanapki... wszystko czego dusza zapragnie i wszystko w temacie lego- uwielbiam!



I troche dekoracji i innych mniej konsumpcyjnych inspiracji.
Bardzo podoba mi sie pomysl z liczba ulozona z klockow lego... no i te slomeczki- cudo!
Kredki lego, ktore bez problemu mozemy zrobic w domu robia na mnie wielkie wrazenie, do tego kolorowanki lego, kilka klockow i mamy gotowe upominki dla gosci!



Lego kolorowanki znajdziecie na stronce lego.
Po papierowe lego maty na stol, 'tabliczki' na imiona i girlandy gotowe do wydruku zagladajcie tutaj- klik. Girlandy w innej wersji znajdziecie tez tutaj- klik.
Jesli jestescie fanami 'Lego movie' przydadza Wam sie zapewne imprezowe maski- klik.
Papierowy model 3d samochodu lego do samodzielnego posklejania znajdziecie na boxzet.
A jesli interesuje Was gotowy urodzinowy workbook pelen lego labiryntow, kolorowanek i innych zajec, koniecznie zajrzyjcie do onemamasdailydrama. 

PS. Wszystkie zdjecia pochodza z Pinterest. Dokladne zrodla podam jak tylko znajde wiecej czasu....

MIKOLAJOWE LEGO PARTY  ----》 KLIK

wtorek, 2 czerwca 2015

Cztery

Cztery lata temu z wielkim niepokojem myslalam o wyzwaniach, ktore stawialo przede mna macierzynstwo. Balam sie nowej rzeczywitosci i odpowiedzialnosci, ktora spoczela na moich barkach, za kogos, dla kogo w jednej chwili stalam sie calym swiatem.
Cztery lata temu, mimo permanentnego zmeczenia towarzyszacego mi przez kilka dobrych miesiecy i odczuwalnego deficytu snu, rozpoczelam najbardziej fantastyczna przygode w moim zyciu- zostalam Mama.

Dzisiaj, patrzac w przeszlosc, mam wrazenie, ze to bylo wczoraj. Ze tak niedawno opuszczalam szpital z mala, prawie 4 kilogramowa kruszynka… Ze jeszcze wczoraj patrzylam z niedowierzaniem na Jego malenkie stopki i raczki, obserwowalam jak stawia pierwsze kroki, sluchalam pierwszego “ma-ma”, ubieralam w bodziaki, przewijalam i karmilam papkami.

A minely juz cztery lata…
Ta malenka kruszynka w zeszlym tygodniu skonczyla 4 lata, a ja wciaz nieustannie patrze na Niego z niedowierzaniem, jaki jest wspanialy, bo dla nas bezsprzecznie jest najwspanialszym, najpiekniejszym i najmadrzejszym dzieckiem we wszechswiecie.


Dzien urodzin byl dniem szczegolnym.
Byly balony (pompowanne do poznych godzin nocnych dnia poprzedniego), ‘legusowe’ girlandy, niejedno glosne sto lat, kolorowy tort i wspaniale towarzystwo jednej z Babc, ktora przyleciala specjalnie na Mikolajowe swieto.
Z rana przywitalismy naszego solenizanta slodkim sniadaniem niespodzianka- truskawkowymi mufinami udekorowanymi ludzikami z lego, ktore trzymaly w kubeczkach cztery swieczki.
Nie zabraklo tez ‘legusowych’ prezentow (i to jakich!!!). W prawdzie wiekszosc z nich Miko otrzymal przed urodzinami, ale pamietnego ranka z pustymi raczkami nie pozostal. Popoludniu ponownie uszczesliwialismy swoje brzuchy kolorowym, urodzinowym tortem.
Dzien napewno na dlugo pozostanie w naszej pamieci. 

A dzisiaj nam smutno.  
Po kilkunastu dniach pobytu w UK odleciala do Polski Babcia. Zdecydowanie zbyt krotkich dniach... Teraz dom wydaje sie byc taki pusty…

piątek, 30 maja 2014

Oficjalnie- 3!

Oficjalnie oswiadczam: Mikus jest trzylatkiem (+3dni)!

Fajnie jest miec takiego trzylatka w domu, oj fajnie.
Wyspac sie da, pomoze przy sprzataniu, gotowaniu; a do tego da sie przytulic.
Mozna z Nim tez pogadac o "pupie Marynii", wyzalic sie i posmiac z glupot.
Spacer w Jego towarzystwie to sama przyjemnosc, a kazdy dzien z Nim to gwarancja na dobra zabawe.
Jaki jest? Fajowy. Najlepszy na swiecie.

- Mierzy 98.5 centymetrow i wazy 16.8 kilogramow.
- Ma niesamowita orientacje w przestrzeni! Rejestruje doslownie wszystko. Jego pamiec fotograficzna do budynkow, dominant, znakow itp wrecz szokuje! 
- Jego sprawnosc jezykowa jest genialna! Mowi duzo, swobodnie i zrozumiale.
- Chlonie angielski jak gabka! Wieczorem ma wybor miedzy polsko, a anglojezycznymi bajkami. Zawsze wybiera te drugie. Ogladajac, wylapuje slowka, ktore go zaciekawia i pyta o znaczenie.
- Uwielbia spiewac. Uwielbia tez wymyslac sobie slowa do piosenek.
-  Potrafi odroznic wszystkie figury geometryczne i wie co to linia pionowa i pozioma.
- Faza na znaki ustapila miejsca mega fazie na marki samochodow! Ulubiona zabawa podczas zmotoryzowanyh wycieczek jest rozpoznawanie marek mijanych przez nas aut.
- Kocha resoraki... Zadna zabawka nie byla tak dlugo w uzyciu jak one. Bawil sie nimi jak mial rok i bawi sie teraz. Sa ponadczasowe!
- Coraz dluzej potrafi sie zajac sam soba. 
- Piaskownica- to Jego podworkowe LOVE!
- Jazda na hulajnodze, ktora dostal na drugie urodziny (klik) to pikus! Opanowal ja do perfekcji!
Aby nie bylo zbyt nudno, potrafi na niej jezdzic wywyjajac jedna noga na boki. 
- Potrafi zrobic "jaskolke" na jednej nodze. Czasami robi ja jadac na hulajnodze.
- Uwielbia mopowac podlogi... co mnie bardzo cieszy!
- Bardzo lubi pomagac przy gotowaniu.
- Na pytanie, jaki jest Jego ulubiony owoc, odpowiada, ze "warzywa", takze veggie Miko nam rosnie!
- Jest bardzo sentymentalny (to chyba po mnie).
- Uwielbia wspominac... (aktualnie jest faza na impreze urodzinowa).
- Wciaz spi u nas. Jego pokoj nadal sluzy mu tylko do zabawy.

I jak tu nie kochac tak fajowego chlopca?
No nie da sie!

poniedziałek, 26 maja 2014

Piracka impreza urodzinowa

To byla bardzo udana impreza.
Jakze inna od poprzednich, bo to tak naprawde pierwsza, prawdziwa urodzinowa imprezka Mikusia. Wyczekiwana od dobrych kilku tygodni, wypelniona dzieciecym smiechem, wariacjami i tancem (dzieciece placze tez sie zdarzaly... i klotnie tez, ale kto by sie tam tym przejmowal ;)).
Byl tort z motywem "Piratow z Nibylandii" (wybrany oczywiscie przez Mikolaja), glosne "Sto lat", dmuchanie swieczki i widok szczesliwych oczu Mikolajka...
Bylo tez slodkie menu, dekoracje z motywami pirackimi i male atrakcje (pirackie tatuaze, rysowanie na duzym formacie i rozcinanie balonowych girland). Wszystko uzgodnione w najmniejszych szczegolach z Solenizantem.
I oczywiscie byli tez Goscie, ktorzy spisali sie na medal! Przybyli w komplecie i w cudownych humorach (jeszcze raz dziekujemy Kochani!). No i prezenty trafione w dziesiatke!
Nasz prawie 3-latek jest przeszczesliwy!!! 
Tak, tak...prawie, bo wielki dzien wciaz przed nami...to juz jutro!








Menu dla dzieci: 
Pirackie banany, maxi marshmallow'sy z nutella i m&m'sami, waniliowe mufinki, tort (kupny- biszkopt przelozony kremem i dzemem), owoce (za baze posluzyla nam polowa arbuza, w ktora, za pomoca wykalaczek ponakluwalam owoce), paluszki, chrupki serowe, gumy mamba, zelki, m&m'sy, rodzynki w czekoladzie i napoje. 

PS. Zdjecia robione na szybko... takze wybaczcie jakosc, brak kompozycji itd...

piątek, 31 maja 2013

Gonga

Jednym z urodzinowych prezentow, jakie otrzymal Mikus jest hulajnoga.
Troche sie jej naszukalismy, bo ciezko bylo znalezc taka na 4 kolkach.
Zyskala ona miano GONGI i choc Mik jeszcze nie za bardzo potrafi na niej jezdzic, to na dzien dzisiejszy jest Jego ulubionym mobilnym sprzetem.
O tym, ze jedna nozka trzeba sie odpychac i w tym samym czasie nalezy trzymac prosto kierownice to juz Synek wie i nawet mu sie to odpychanie udaje tyle ze gonga zatrzymuje sie 20 centymetrow dalej.
Coz, trening czyni mistrza!
Jeszcze troche i Mlody bedzie smigal jak zawodowiec.
Warto dodac, ze dzieki niej Mikusiowy slownik wzbogacil sie o dwa nowe slowka: bezpiecznie i ostroznie, ktore z ust takiego Malca brzmia naprawde uroczo!

Procz hulajnogi Synek dostal od nas klubowa pilke Manchesteru United i ksiazeczke.
Nieskromnie stwierdze, ze udaly nam sie prezenty, bo Chlopak byl z nich bardzo zadowolony.





Anegdota z zycia wzieta...
Gdy u nas termometr wskazuje 17 stopni, zakladamy krotkie spodnie i letnie koszulki podczas gdy wiekszosc osob w Polsce zaklada bluzy z dlugim rekawem.

Jutro Dzien Dziecka!
Macie juz jakies plany? Szykujecie niespodzianki dla Waszych Maluchow?
Zdradzicie jakie?

poniedziałek, 27 maja 2013

2 lata, 731 dni, 17544 godzin

Byl czwartek, 26 Maja 2011, na zewnatrz piekna pogoda.
To byl juz 2 dzien po terminie porodu wskazanym przez lekarza.
Oboje bylismy juz bardzo znieciepliwieni. Mimo stresu przed czyms nieznanym, od kilku dni kladlam sie spac z nadzieja, ze moze w nocy zacznie sie tak przez nas wyczekiwana akcja porodowa.
Moja bezsennosc w ostatnich tygodniach ciazy tez dawala mi sie we znaki.
Bardzo malo spalam, a jak juz spalam to na siedzaco z sterta poduszek pod kregoslupem. 
Ale tej nocy sie wyspalam...
Jak co ranek, J. wyszedl do pracy a ja razem z wielkim brzucholem zostalam w domu.
Pobyczylam sie w lozku, pozniej ogarnelam mieszkanie, ogladnelam cos w tv i zrobilam na obiad wiosenna zupe warzywna.
Mimo, ze dzien byl bardzo sloneczny, na spacer dziwnie nie mialam sily, zmeczona juz bylam noszeniem moich dodatkowych 18 kilogramow.
Poznym popoludniem poczulam inne niz zazwyczaj skurcze... byly tak delikatne, ze praktycznie nie przeszkadzaly mi one w moim "normalnym" funkcjonowaniu.
Nie wzywalam alrmu, poczekalam jak J. przyjechal z pracy... zjedlismy spokojnie obiad i zycie toczylo sie dalej...
Skurcze byly coraz wyrazniejsze... Czulam spokoj. Wtedy juz sie jakos nie balam.
Gralam sobie dla relaksu w scrable na komputerze i liczylam czas miedzy skurczami.
Oboje bylismy spokojni... nie chcielismy zadnej paniki, dlatego tez okres tych pierwszych godzin przezylismy tylko we dwojke...nawet bez informowania najblizszej rodziny, aby nie czuc presji informowania wszystkich co sie dzieje.  
Okolo 21 zaczelismy skladac lozeczko. Tak tak... lozeczko dla Maluszka.
Tak sobie wtedy wymyslilam, zeby skladanie tego mebelka zaczac w momencie, kiedy zaczna sie skurcze... Pomyslalam sobie, ze to odwroci uwage od bolu... i mialam racje. J. skrecal wszystkie czesci, a ja dzielnie asystowalam mu przy tym.
Po 22 zanurzylam sie w wannie... Razem z poradnikiem dla ciezarnych w wersji angielskiej przerabialam obce fachowe slownictwo, by wiedziec dokladnie co sie bedzie dzialo...
Lezalam tam bardzo dlugo... co chwila dolewajac cieplejszej wody.

23:49 "Pisze teraz, bo jestem jeszcze w stanie normalnie myslec.. Nikus zdecydowal sie wreszcie na wyjscie. na razie skurcze co 10-12 min.. czeka nas pewnie nieprzespana noc.. trzymaj mocno kciuki bo teraz juz boli, a ma byc duzo gorzej.."

To jeden z sms-ow wyslanych podczas mojej dlugiej kapieli.
Mimo dosc dokuczliwych boli, po 1 w nocy zdecydowalam sie polozyc spac.
Juz wtedy padalam na twarz... J. zdecydowal sie, ze bedzie czuwac... zreszta nerwy robily swoje. Przyjelam moja pozycje siedzaca i probowalam zasnac... po kilku minutach stwierdzilam, ze cos sobie poczytam... wstalam z lozka i plusk.
Bylam przerazona... odeszly mi wody...
Drzacym glosem zawolalam J. Wtedy zaczelam sie naprawde bac... chyba doszlo do mnie wtedy to, ze Maly juz wychodzi... ze za kilka godzin bedzie z nami, ze wlasnie teraz musze dac z siebie wszystko... ze musze byc silna... Oj, pietra mialam wielkiego przed tym, co mialo sie stac.
Krok po kroku zaczelismy nasza akcje "porod". 
Niewiadomo dlaczego, ale pewnie w szoku zaczelam dokladac do mojej szpitalnej torby jeszcze troche ciuchow... J. zadzwonil do szpitala, opisal co sie dzieje, a ja szykowalam sie do wyjazdu.
Wtedy moje skurcze przybraly inny wymiar... Cholernie bolalo...
Ulice byly bardzo puste...
Dojechalismy do szpitala... Zrobiono mi ktg... rozwarcie na 3 centymetry.
Szczerze mowiac przerazila mnie informacja o tych centymetrach, bo na tamta chwile nie potrafilam sobie wyobrazic jak moze bardziej bolec?!

02:55 "Nikus postanowil wyjsc dzisiaj. jakas godzine temu odeszly wody. teraz jestesmy w szpitalu i czekamy. (...) trzymajcie kciuki."

Przyjeto mnie na patologie ciazy. Oddzial byl przerazajaco cichy... wydawalo mi sie wtedy, ze slychac tam tylko mnie...
Moje lozko znajdowalo sie w 4-osobowym pokoju. Przy lozku stal fotel obszyty miodowym materialem... Lezalam przy oknie z widokiem na szpitalny dziedziniec...
Bylo tam strasznie ciemno.... a bol coraz wiekszy.
Polozna zaproponowala zastrzyk... Bez zastanowienia wypielam dupsko i juz po kilku minutach odlecialam... powieki zamykaly sie same...
Postanowilismy, ze nie ma sensu by J. zostawal na noc...
Juz przed 6 rano obudzil mnie masakryczny bol. Pierwsze co zrobilam po otwarciu oczu to chwycilam za guzik wolajacy polozna. Prosilam o jakiekolwiek znieczulenie, ale daremnie.
Zwijalam sie z bolu przez jakies 2h! Kolo 8 na oddzial przyjechal J. Proponowano kapiel, ale po ogladnieciu wanny stwierdzilismy, ze chyba to niezbyt dobry pomysl (czystoscia nie grzeszyla).
Polecono mi spacery, wiec bez zadnego znieczulenia chodzilismy po korytarzu zatrzymujac sie co kilka minut, kiedy przychodzily skurcze... Wbijalam paznokcie w J. zaciskajac przy tym zeby z bolu... Doprosilismy sie wreszcie gazu znieczulajacego... Przyszla  taka jedna mloda pielegniareczka, postawila butle i gotowe... okazalo sie, ze zapomniala odkrecic.
Po 11 przyszla polozna z porodowki. Mialam 7-centymetrowe rozwarcie.

11:29 "Bole sa co 3 minuty zaraz zabieraja na porodowke"

Sala porodowa robila wrazenie.
Duza wanna do porodow... lezanka... maly stolik... dwie male kostki do siedzenia... aneks kuchenny... wielka plazma... radio smooth fmw tle... osobista lazienka i jakies 2 szafki. 
Rodzilam w wodzie.
Na sali bylismy z dwiema poloznymi...
Jedna z nich wypelniala sterte papierow...drugiej nie do konca pamietam.
W ogole malo pamietam... Gaz odrzucilam dosc szybko, bo pozniej ciezko mi bylo trafiac ustnikiem do buzi... J. caly czas byl przy mnie, trzymal mnie za rece. Bez Niego nie wyobrazam sobie tego wszystkiego.
Po 14 polozne sie zmienily.
Kolo 16 przyszly bole parte miedzy ktorymi przysypialam.
Wtedy wydawalo mi sie, ze zasypiam na dlugie kilka minut... w rzeczywistosci na kilkadziesiat sekund. Dalam z siebie wszystko.

27 Maja 2011, o 16:27 przyszedl na swiat nasz maly Skarb.
Dzisiaj minely 2 lata od Jego narodzin, a Ja pamietam tamte dni jakby to bylo wczoraj.
KOCHAM!

sobota, 27 kwietnia 2013

24 - 1

Zostal nam dokladnie miesiac do drugich urodzin Mikolajka.
Niesamowite jak ten czas leci... 23 miesiace.
Nie bede pisac o tym jak kocham tego malego Stwora, bo ciezko mi dzisiaj znalezc slowa opisujace  ta matczyna milosc... Moglabym jedynie polasic sie na stwierdzenie, ze jest dla mnie wszystkim!
Kompletnie zeswirowalam na Jego punkcie!
I niewazne, ze teraz zostane posadzona o lukrowanie macierzynstwa...
Oczywiscie, ze Syn czasami daje mi popalic... ale te niefajne momenty szybko ida w niepamiec.
Dla mnie jest po prostu the best i to pod kazdym wzgledem!

Zycze Wam wspanialego weekendu i zostawiam Was z Kenny G, ktory juz od wczoraj umila nam czas. Uwielbiam ten utwor... ma tyle pozytywnej energii w sobie, ze moglabym go sluchac na okraglo.

środa, 27 lutego 2013

M jak Mikolaj

Mikusiowi stuknelo dzis oczko!
21 miesiecy na karku to juz nie przelewki, jeszcze tylko 3 i bedziemy mieli dwulatka w domu!

Czegos komus ostatnio pozazdroscilam.
Tak po ludzku, albo moze bardziej po babsku i moze troche bardziej szalenie niz zwykle, bo o literce E u Olgi nie sposob bylo zapomniec. Moja frustracja wynikajaca z nieposiadania Mikolajowego M rosla z kazdym kolejnym dniem, az przyszedl czas na wykorzystanie owego pozytywnego bodzca na realizacje tych literowych aspiracji.
Przygotowalam karton, olowek, linijke, tasme klejaca, tasme dwustronna, welne i wzielam sie do roboty.
W sumie poszlo gladko, bo zajelo mi to okolo 4h.

Panie i Panowie, przedstawiam nasza literke M jak Mikolaj (Syn twierdzi, ze to M jak Mama).
Jest wysoka i dluga na 26cm oraz 6cm szeroka- czyli taka w sam raz!
Moznaby rzec idealna!

niedziela, 27 stycznia 2013

20!

Dzis dzien szczegolny.
Nasz Syn przestaje byc "nastka" i konczy dzisiaj 20 miesiac zycia.
Niewiadomo, kiedy wyrosl z Niego taki przystojny kawaler, ktory ma swoje zdanie niemalze na kazdy temat.
Jego zasobu slow nie sposob nawet wypisac, bo Dziecie rozgadalo nam sie na dobre w ostatnim czasie. Powtarza praktycznie kazde slowko, a najlepsza w jego brzmieniu jest papryka, na ktora mowi "prrrr".
W nocnikowaniu sukcesow zadnych nie odnotowlalismy, aczkolwiek wczoraj wieczorem sam poprosil o usadzenie Go na doroslym wucecie.
Przepada za ksiazkami, a szczegolnie tymi w wersji pop-up. Lubi tez wyszukiwac w nich znajomych literek, takze literkowa edukacja nadal wrze. Do ABEIMOTU, dolaczyly niedawno K i S.
Jest puzzlomaniakiem, a Jego rekordem jest ulozenie obrazku z 6 elementow!
Furrore rowniez robia roznorakie samochodziki, zwlaszcza takie, ktorym mozna otworzyc drzwi i wpakowac jakiegos ludzika do srodka.
Gusta odnosnie telewizyjnych ubodoban sie nie zmienily, czyli nadal na topie sa Mali Einstaini i Klub Przyjaciol Myszki Miki.
Kulinarnie nie jest zbyt wybredny. Do frykasow, ktore zawsze smakuja mozna zaliczyc gruszke, buraki i ogorki kiszone. Nadal nie przepada zbytnio za chlebem, za to ostatnio polubil kurczaka i to pod kazda postacia.
Mikus w dalszym ciagu robi sobie drzemke w popoludniowych godzinach, choc zdarzaja sie czasami dni, kiedy z niej rezygnuje.
Ale z nocnych pielgrzymek do rodzicielskiego lozka nie rezygnuje nigdy.
Coraz czesciej na nasze spacery idziemy bez wozka, takze rosnie nam ten maly Skrzat.

Nasz 20-miesieczniak w liczbach:
waga: 13.4kg
wzrost: 87cm
zeby: 16 sztuk
Dzisiejszy wypad na plac zabaw.
Najcudowniejszy i najkochanszy!

sobota, 29 grudnia 2012

Kamila vs Jamie

Ostanio doszlam do wniosku, ze spokojnie moglabym konkurowac z Jamie Olivier jesli chodzi o czas przygotowania posilkow. Mi zajmuje to maksymalnie 15 minut, pozniej obiad "robi" sie sam. Fakt, po tych moich 15 minutach jadlo nie jest gotowe do podania na stol, ale tylko z powodu naszej miesozernosci i niecheci do kosztowania miesa zrobionego w tak krotkim czasie (chyba, ze mowa o wolowym steku).
Podczas gdy w godzinach poludniowych Mikolaj wlewa w siebie porcje mleka, ja udaje sie do kuchni, wlaczam 5 bieg i robie obiad wg wczesniej obmyslonego planu. Wypicie 210ml mlecznego plynu zajmuje mu okolo kwadransa, takze to moj czas jaki mam przeznaczony na pichcenie.
Na specjalne zyczenie Bee, przedstawiam Wam super latwy przepis na przepyszny krem z cukini.
Recepture na niego znalazlam w ksiazce kucharskiej, sprezentowanej mi przez babcie J. w ubiegle Swieta Bozego Narodznia. Przepis troche zmodyfikowalam, ale baze pozostawilam te sama.
Polecam, bo nie dosc, ze zupsko zdrowe to naprawde pyszne. No i dzidz lubi, a to dowod na to, ze warto sprobowac.

KREM Z CUKINII
  • 1-1.5l bulionu drobiowego (ja robie z 2l)
  • cukinia (dodaje 2, wtedy smak jest wyrazniejszy)
  • por
  • 3 ziemniaki (dodaje 5)
  • cebula
  • 2 zabki czosnku (dodaje conajmniej 5)
  • 150ml smietany
  • po kilka galazek natki i bazylii (zamiast natki i bazylii dodaje majeranek)
  • sol
  • pieprz
  • 10 dag parmezanu (z gouda czy edamskim rownie smaczna)
  • (grzanki z chleba, zrobione na oliwie z oliwek)
Por oczyscic, biala czesc pokroic w talarki. Cebule i czosnek obrac, posiekac. Cukienie umyc, pokroic w kostke. Ziemniaki obrac, umyc, takze pokroic w kostke. Bazylie oraz natke umyc, osuszyc, posiekac. Parmezan zetrzec na tarce o duzych oczkach. Chleb pokroic w kostke 1cm/1cm i podsmazyc na oliwie z oliwek. Rozgrzac oliwe z oliwek, wrzucic cebule, por i czosnek, smazyc przez 5 minut. Dolozyc ziemniaki i cukinie, smazyc okolo 10 minut. Warzywa przelozyc do garnka, zalac bulionem, dodac majeranek, gotowac 25 minut. Dodac polowe bazylii i natki, gotowac 5 minut. Zupe doprawic sola i pieprzem, przestudzic, zmiksowac. Wlac smietane, podgrzac. 
Zupe rozlac do miseczek, posypac parmezanem oraz bazylia i natka. Dodac grzanki i mozna zaczac palaszowac! 


Wczoraj J. obchodzil urodziny. Razem z Miko przygotowalismy mu mala niespodzianke.
Mama wyciela auto, literki i inne figury geometryczne, a Synek pieknie je poprzyklejal. No dobra, pomoglam mu z kolami i literami, ale reszte przykleil sam. Laurka miala byc rowniez pokolorowana kredkami, ale maly mistrzu po kilku kreseczkach zdecydowal, ze juz skonczyl, takze nie ingerowalam w Jego tworcze dzialanie.


Jak tam Wasze przygotowania do Sylwestra? Wybieracie sie gdzies na bal? 
My w kameralnym gronie spedzimy go w domu. 

środa, 28 listopada 2012

Happy birthday to us!!!!

Taki niby wazny, a jednak calkowicie zwykly dzien....
Wczoraj Mikus skonczyl 18 miesiac zycia, dzisiaj przyszla kolej na mnie!
Za mna juz 384 miesiace!

sobota, 27 października 2012

17

Dzis konczy 17 miesiec zycia
ma 12 zebow
wazy 12.3 kg
mierzy 84 cm
nosi buty w rozmiarze 22 (5)
ciuchy na 92 cm
oczy duze koloru niebieskiego
wlosy blond

Uwielbia winogrona i gruszki
lubi pic wode z cytryna
nie przepada za chlebem
kocha barszcz czerwony i kiszone ogorki
nigdy nie pogardzi rodzynkami
nie pil jeszcze nigdy krowiego mleka
za to sprobowal juz chinszczyzny

Wciaz siusia w pieluchy
tanczy jak szalony
potrafi liczyc do 3
odwiedzil juz 4 europejskie kraje
spal w 3 z nich (nie wliczajac uk)
Jego ulubiona bajka to "Mali Einstaini"
potrafi zaspiewac refren do Justina Biebera "Baby", "Dzik" Akademii Pana Kleksa i "Tik tak"
czasem wchodzi o wlasnych nogach na 2 pietro
myje sobie sam brzuch
skrupulatnie wyjada paste do zebow ze szczoteczki
jest fanem motoryzacji 
wie jak trzymac nalezy kierownice
ulubionym zajeciem jest zabawa resorakami

W ciagu dnia spi srednio 1h
zasypia w okolicach 21
przesypia z reguly cale noce
budzi sie zwykle w okolicach 7

Taki jest wlasnie nasz Mikus!
Wszystkiego najlepszego Skarbie!

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

15-miesieczny cwaniak

Kiedy wchodzi na plac zabaw, od razu pokazuje kto tam rzadzi!
Ostatnio bardzo aktywnie okupuje terytorium, gdzie stoi zjezdzalnia.
Probuje sie na nia samodzielnie wdrapac.
I nic w tym nie byloby dziwnego gdyby nie fakt, ze probuje to zawsze robic od drugiej strony, czyli od tej pochylej.
Wczoraj podczas naszych szalenstw, maly chlopiec tez usilowal zdobyc w podobnym stylu szczyt zjezdzalni.
Podszedl do niego Mikolaj i zaczal go pouczac: " nie nie nie nie nie" i pokazal mu schody.
Kolega zrozumial, zszedl i udal sie w kierunku, ktory wskazal Syn.
Co natomiast zrobil Mlody?
Zaczal wspinac sie na gore od strony zlezdzalni! Cwaniak.

Dzisiaj psocil.
Wywalal co chwila ksiazki na srodek pokoju.
Za pierwszym razem, kiedy to zrobil poprosilam Go aby byl grzecznym chlopcem,i ze jesli nie przestanie to mama pojdzie na spacer sama, bez Niego.
Robil swoje, wiec chyba moja straszonke mial po prostu w nosie.
Po jakims czasie ponownie zaczal broic.
Popatrzylam w Jego strone.
On na mnie. Ja na Niego.
Otwarlam usta i juz mialam puscic nastepna rodzicielska wiazanke, kiedy On zaczal mi machac na dowidzenia (!!!).
Zatkalo mnie... zaczelam sie smiac.
I badz tutaj powaznym rodzicem trzymajacym wladze.. czasami sie po prostu nie da!

Takiego wlasnie mamy Cwaniaka w domu!
Dzis konczy 15 miesiac zycia.

piątek, 27 lipca 2012

14 miesiecy

Dzis Mikolaj konczy 14 miesiecy.
Rozwija sie wspaniale i rosnie w tempie blyskawicznym!

A co potrafi?
Dluga to bedzie lista, bo brzdac zaskakuje nas nowymi umiejetnosciami praktycznie kazdego dnia!
  • Uprawia namietnie chodziarstwo! Chodzi duzo i biega szybko, czasami nawet za szybko.
  • Potrafi powiedziec jak robi samochod, samolot, kot, pies, konik i krowka
  • Tanczy, ale nie do wszystkiego. Ma swoje ulubione utwory i czesto domaga sie o ich wlaczenie.
  • Spiewa! Oj tak, on spiewa! Refren do "Pana tik-taka" i Justina Biebera "Baby" zna na pamiec i co najwazniejsze wie kiedy i w jakim rytmie zaspiewac. Cudownie jest slyszec taki spiew!
  • Uwielbia przegladac ksiazeczki, wskazywac na roznorakie stwory i opowiadac o nich w swoim jezyku. 
  • Potrafi trafic okraglym, kwadratowym i trojkatnym klockiem w odpowiednie dziury w zabawce.
  • Jest wlascicielem 8 sztuk zebow. Czworki ida i troche mecza... mam nadzieje, ze pokaza nam sie niedlugo.
  • Jest bezblednym smakoszem! Jego podniebienie przyjmuje wszystko, mama z tego powodu jest bardzo szczesliwa!
  • Potrafi pic napoj z kartonika za pomoca slomki! To jeszcze ciepla umiejetnosc- z wczoraj.
  • Moze zostac przewodnikiem w drodze z domu na plac zabaw, zna ja na pamiec! I nie ma ze to, czy tamto, na plac zabaw trzeba isc, bo w przypadku skrecenia w inna uliczke od razy wskazujacy paluszek idzie w ruch i upomina sie powrotu na znana mu droge.
  • Anatomia czlowieka nie jest mu obca. Potrafi wskazac gdzie jest nozka, raczka, brzuszek, glowka, uszko, oko i zabki.
  • Komputerowy fanatyk z Niego! Potrafi ponownie wlaczyc piosenke na youtube uzywajac klawisza "spacji" (nawet ja nie wiedzialam, ze ten przycisk ma taka funkcje).
  • Eh, potrafi wejsc na kanape.
  • Po zmianie pieluszki, wola "be be" na zuzyta, po czym bierze ja i wyrzuca do kosza na smieci.
  • Po przylozeniu telefonu do uszka, pyta "halo?"
  • Potrafi okazac czulosc przytulajac sie do matki i ojca.
  • Myje pieknie zabki! Czasami zbyt czesto...
  • Mowi coraz wiecej, czesciej i smielej.
  • Pomaga mi w pracach domowych. Wklada ciuchy do automatu, a po ich wypraniu wiesza swoje skarpetki na suszarce. 
  • o reszcie pewnie przypomne sobie po opublikowaniu posta ;)

No, takiego mamy zdolniache w domu! 

poniedziałek, 16 lipca 2012

Spelniamy marzenia czyli o tym jak fajnie byc rodzicem


I nie... nie chodzi mi o caluski, przytulaski czy pierdziolki w brzuch maminy.
Tym razem nie bedzie slodkiego lukrowania na temat macierzynstwa. Nie teraz...
Bedzie bardziej samolubnie, bo o mnie!
Dokladnie tak, o MNIE- o mamie, ktora mimo posiadania dziecka nadal istnieje, ma swoje marzenia, a co wiecej dzieki wlasnie obecnosci malego Szkraba u nogi moze spelnic kilka z nich.
I znowu sprostowanie, bo wcale nie chodzi mi o zaspokojenie instynktu macierzynskiego czy tego typu opowiesci pieknej tresci.
Chodzi mi po prostu o mozliwosc przezycia kolejnego szalonego dziecinstwa w wieku lat 30+.

wtorek, 29 maja 2012

Weekend w obiektywie

Miniony weekend obfitowal w mnostwo atrakcji i nalezal do szczegolnych i bardzo udanych.
Sobotni wypad nad morze okazal sie strzalem w dziesiatke, bo jak sie okazalo, Mikolaj od razu polubil wode i piasek.


Nasza niedzielna wizyte w Zoo rowniez mozemy zaliczyc do bardzo ciekawych.
Mimo, ze Mikolaj nie przejawial zbytnio fascynacji zwierzetami, kazdy z nas byl zadowolony.
Syn znalazl cos co spodobalo mu sie duzo bardziej- ogrodzenia i wszelkie klatki dla zwierzat. Zachowanie to przyjmuje jako uklon w strone WWF!





Na terenie Zoo znajduje sie rowniez maly park z dinozaurami. Gady nie tylko wydawaly z siebie dzwieki, ale rowniez sie ruszaly- zrobily na nas spore wrazenie. 


Wieczorem pojechalismy do Walii, do Llandudno, ktore bardzo lubie i polecam.




Cala trojka dostalismy sie na maly szczyt, a tam zaspiewalismy glosne sto lat dla Solenizanta!



Takie dni moglyby trwac wiecznie!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...