Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkola. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkola. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 września 2017

Trzy dwa jeden..... SZKOŁA START!

Stało się.
Nasz pierworodny rozpoczal dzisiaj rok szkolny- zerowke w budynku szkoly podstawowej.
Czy byl stres? Raczej nie, za to od kilku dni czuc bylo w powietrzu elektryzujaca ekscytacje. Po zajeciach adaptacyjnych dla przyszlych zerowkowiczow, ktore mialy miejsce w zeszlym tygodniu, Mikolaj nie mogl sie wrecz doczekac pierwszego dnia w szkole.
I jak bylo? "Nudny ten pierwszy dzien"- tak opisal go Mlody zaraz po inauguracji. Tajemniczy apel, kojarzacy sie wczesniej Mikolajowi tylko i wylacznie z jablkiem okazal sie byc zbyt oficjalny, patetyczny i po prostu nudny dla kilkulatkow (i nie tylko dla nich).

Nadzieja w dniu jutrzejszym...
Plecak spakowany, ciuchy naszykowane... Pobudka o 7:15!


Nizej przedstawiam moj plan dnia na jutro przygotowany przez Mikolaja, ktory postanowil zadbac o to, by podczas jego nieobecnosci w domu nie nudzilo mi sie za bardzo. Kochany, prawda?


piątek, 10 marca 2017

Troche wspomnien

Dear Mrs x,
We are writing to inform you that our son, Mikolaj xxx, currently a pupil in Reception with Ms. x, will be withdrawing from attendance at x CP School on 25th July, 2016 due to our family leaving the United Kingdom permanently (...)
Odeszlam od komputera z zalzawionymi oczami... Czulam, ze nie daje sobie z tym rady.
To bylo okropne uczucie... Wyladawalam w toalecie ryczac przez nastepne pol godziny jak wol...
Ciezar odpowiedzialnosci jaki spoczywal na moich barkach przygniatal mnie z potezna sila, z ktora nie bylam w stanie sobie poradzic...
Nigdy wczesniej sie tak nie czulam, bo nigdy wczesniej nie musialam podejmowac decyzji, ktora w tak duzym stopniu miala rzutowalac na przyszlosc mojego dziecka...

Golden stickers "WORTH MY WEIGHT IN GOLD" czyli najwazniejsze wyroznienia zdobyte przez Mikolaja 

Wydrukowane wypowiedzenie nosilam w torebce przez nastepne trzy dni. Wiedzialam, ze zostawienie go w szkole bedzie rownoznaczne z ostateczna decyzja o wyjezdzie z kraju, z ktorego oczywiscie chcialam wyjechac (choc sklamalabym, ze po ponad 11 latach zycia w Anglii, opuszczalam ja bez zadnych obaw i sentymentow), ale na mysl o tym przez co przeszedl Mikolaj krajalo mi sie serce.
Balam sie o Niego.

 Reading record czyli rejestr ksiazek czytanych dla i przez Mikolaja

Dzien, kiedy moje wypowiedzenie trafilo w rece szkolnej recepcjonistki nie byl najlatwiejszy. W pracy praktycznie caly czas plakalam...
Przykro mi bylo, ze wszystko co udalo sie Mikolajowi zbudowac przez ostatni rok, my tak po prostu zburzymy. Relacje z rowiesnikami, nauczycielkami...
Miko czul sie w szkole jak u siebie. Bardzo szybko nauczyl sie angielskiego... Byl czesto chwalony za postep jaki robi i to nie tylko w sferze jezykowej.
To nasz maly bohater! Bardzo dzielny chlopiec, ktory idac do szkoly tak naprawde nie potrafil mowic po angielsku. Jego wczesniejsza 3 miesieczna przygoda z przedszkolem oswoila go troche z jezykiem, ale napewno nie nauczyla sie nim poslugiwac.

Domowy zeszyt do matematycznych cwiczen i zlota pochwala od Pani Dyrektor

Teraz pojawia sie pytanie o szkole w Polsce. 
Wyjezdzajac z UK, myslelismy o poslaniu Mikolaja do pierwszej klasy w wieku 6 lat. 
Ale niestety nie jest to takie proste. W niedalekiej przyszlosci planujemy kupno mieszkania/ domu. Jesli podejmiemy decyzje o tym, by Miko rozpoczal swoja edukacje w polskiej szkole juz we wrzesniu tego roku, a pozniej uda nam sie znalezc miejsce, gdzie chcielibysmy zamieszkac, to decyzja ta prawdopodobnie znowu bedzie oznaczala powtorke z rozrywki, czyli kolejna "wyrwanie" Mikolaja z srodowiska, w ktorym pewnie zacznie sie juz odnajdywac. 
Chyba nie chce mu tego robic ponownie... 

PS. Post zaczelam pisac ponad 4 miesiace temu. Wracalam do niego kilkanascie razy, ale dopiero teraz udalo mi sie go skonczyc...

piątek, 3 marca 2017

Do mam (przyszlych i nie tylko) pierwszoklasistow

Paranoja! Ministerstwo Edukacji Narodowej narobilo bigosu dajac nam WYBOR.
No fatalny pomysl!
To my- rodzice, musimy zdecydowac o tym, w jakim wieku poslemy nasza pocieche do szkoly. Czy nie latwiej byloby objac obowiazkiem szkolnym dzieci w jednym wieku? Teoretycznie tak jest, ale rowniez jest ten cholerny WYBOR, ktory zamiast cieszyc, doprowadza mnie do szalu! 

Probuje znalezc jakiekolwiek raporty/ analizy informujace o procencie 6-latkow, ktore rozpoczely edukacje w szkole podstawowej w zeszlym roku oraz wiadomosci na temat tego ile rodzicow dzieci z rocznika 2011 deklaruje poslanie ich do podstawowki we wrzesniu 2017... Bezskutecznie. 

I dlatego zwracam sie do Was z pytaniem.
Drodzy Rodzice dzieci urodzonych w 2011, jaka Wy podjeliscie decyzje? 

Rodzice dzieci starszych (z rocznika 2010), orientujecie sie ile 6-latkow rozpoczelo szkole z Waszymi maluchami?

Z gory dziekuje! 

poniedziałek, 20 lutego 2017

Miko listy pisze...

Przed przeprowadzka do Polski obiecalismy Paniom, ktore uczyly Mikolaja w szkole w Anglii, ze po powrocie z naszej podrozy po Europie, Mikolaj napisze do nich i calej jego bylej klasy list.
Troche to trwalo zanim sie za to zabralismy, ale w koncu nam sie udalo!
W sumie lepiej pozno niz wcale :) 
List praktycznie w calosci zostal podyktowany mi przez Miko ( z wylaczeniem nazw panstw po angielsku i 'keep in touch', w reszte nie ingerowalam), spisany przeze mnie i nastepnie przepisany przez niego na kartke. 
Do listu dolaczylismy wlasnorecznie zrobiona mape przedstawiajaca trase, ktora przejechalismy, kilka kartek kartek z wydrukowanymi zdjeciami z podrozy oraz zdjecie mikolajowego miasteczka Lego (Miko bardzoooo chcial).



Po wyslaniu listu, nie pozostaje nam nic innego jak czekac na odpowiedz ;)
Mam nadzieje, ze sie doczekamy!
  

sobota, 24 października 2015

Ahoy Piraci!

Ostatniego dnia przed przerwa jesienna (czyli wczoraj), dla klasy Mikolaja zorganizowane zostalo w szkole piracko-ksiezniczkowe party. Pomysl rewelacyjny i mimo, ze w naszym domu fascynacja piratami minela jakis czas temu, to Miko od tygodnia chodzil podeskcytowany i odliczal dni do imprezy. 
Mialam dylemat czy kupic gotowy piracki stroj czy moze go zrobic, a moze kupic stroj i dorobic dodatki?  
Po przejrzeniu kreacji dostepnych na rynku (lo matko, ile tego jest!), postawilam na najbardziej ambitna opcje, czyli zdecydowalam, ze pirackie wdzianko zrobie w domu- taki mialam przynajmniej plan. Moj entuzjazm zostal ostudzony na dzien przed impreza, kiedy to po pieciu dniach poszukiwania top'u z dlugim rekawem w czerwono- biale paski, nie znalazlam ani jego, ani nic co byloby w stanie go zastapic... Wtedy podjelam desperacka decyzje o zakupie gotwego stroju… Niestety. 
Mikolaj w pirackim przebraniu 'made in china' wygladal rewelacyjnie, a dodatki, ktore udalo nam sie wczesniej wspolnie przygotowac i bez ktorych prawdziwemu piratowi nie wypada sie pokazywac niedosc, ze byly jedyne w swoim rodzaju, to wbrew moim obawom idealnie dopelnily calosc. 
Duma nas rozpierala! 



Szable zrobilam z 4 warstw kartonu, ktore skleilam razem klejem. Dwie zewnetrzne warstwy pomalowalismy na brazowo i czarnym grubym pisakiem narysowalismy linie imitujace drewno. Oslonka na dlon w ksztalcie litry C, zrobiona jest z 3 warstw kartonu sklejonych szybko schnacym klejem. W dwoch rownoleglych plaszczyznac oslonki zrobilam prostokatne otwory, przez ktore przelozylam szable. Nastepnie wszystko razem skleilam, a otwory ukrylam pod malymi kawalkami papieru pomalowanego na brazowo.
Do istniejacego ‘paska’ w naszej kupnej kreacji doszylam kawalek filcu., ktory wykorzystalismy do powiedzenia pirackiej broni.
 

Kapelusz to rowniez nasza sprawka. Ten, ktory dolaczony byl do kostiumu nie prezentowal sie zbyt dobrze.
Czarna farba pomalowalismy wyciete z kartonu dwa ksztalty przypominajace kapelusz. Gdy wyschly zaczelismy przymiarki coby nasz kapelusz nie okazal sie zbyt duzy. W zaznaczonych uprzednio miejscach skleilam razem dwie czesci. 
I tutaj wskazowka dla Was- aby kapelusz po sklejeniu nadal mial character piracki, anizeli papieski, pamietajcie aby przednia jego czesc po sklejeniu pozostala jak najbardziej prosta/ byla jak najmniej zaokraglona.  
Z bialego papieru wycielam czache i przykleilam na przedniej czesci kapelusza. 
Krawedzie ozdobilam zlota tasma. Na dolna krawedz wnetrza kapelusza przykleilam warstwe czarnego filcu, by Miko nie szorowal sobie czola kartonem, a w narozniku dokleilam dwa warkoczyki uplecione z czrnej welny.

Mapa powstala na specjalne zyczenie Mikolaja.
Bialy papier ‘pobrudzilismy’ herbaciana esensja, wysuszylismy i narysowalismy wskazowki, gdzie znajduje sie piracki skarb.

Broda, oj broda… Z nia zdecydowanie bylo najwiecej roboty. 
Z czarnego filcu wycielam ksztal brody i wasow nie zapominajac o otworze dla buzi. Po obu stronach filcu przyszylam gumke. 
Czarna welne przewlekalam przez filc zwiazujac kazdy kawalek welny z kolejnym. W odstepach 1-1.5 centymetra zrobilam rzedy ‘zarostu’, tak aby nasza broda byla dosc gesta. Wasy przycielam na okolo 1 cm by welna nie wedrowala do buzi.

Z tego co opowiada Mikolaj, wnioskuje, ze pierwsza impreze szkolna mozemy uznac za udana!
Bedzie mial chlopac co wspominac :)

sobota, 12 września 2015

Szkolne poczatki

Minal pierwszy tydzien szkoly...
Dokladnie pierwsze cztery dni, kiedy to z rana wystrojony w mundurek, podekscytowany, z usmiechem na twarzy i pozbawiony jakichkolwiek lekow Miko przekraczal prog budynku szkolnego, w ktorym spedzal ponad 6 godzin dziennie.


Budzimy sie przed osma, a wlasciwie pierwsza budze sie ja. Staram sie byc gotowa zanim Miko otworzy oczy. Chce spedzic z nim choc chwile z rana, nie spieszyc sie niepotrzebnie i miec czas na spokojne zjedzenie sniadania. Takie poranki w pewien sposob nas relaksuja...
Po sniadaniu z checia wciaga na dupsko swoje szare spodenki na kancik i zaklada na szyje pasiasty krawacik.
I popedza.... Szybciej! Szybciej, aby tylko sie nie spoznic.
W samochodzie duzo rozmawiamy, buzka mu sie nie zamyka.
Cieszy sie, gdy mijamy po drodze dzieci w tych samych modrakowych mundurkach.
Na "do widzenia" dostaje buziaka...
Nasze rozstania sa czule, ale krotkie, bo niby tak najlepiej... bo niby bezbolesnie...
Bez marudzenia i fal rozpaczy.
Patrze jeszcze przez chwile na Niego jak maszeruje dumnie ze swoja teczka do szatni... a mnie gleboko w srodku cos sciska.
Wciaz nie moge sie oswoic z nowa sytuacja.
Nadal nie dochodzi do mnie fakt, ze moje dziecko w wieku 4 lat i 3 miesiecy zaczelo chodzic do szkoly.

Mikolaj najwyrazniej lepiej odnajduje sie w nowej sytuacji.
Pierwszego dnia, jak przyszlam Go odebrac, podbiegl do mnie z wielkim bananem na twarzy i powiedzial: "Mamo, to jest lepsze niz przedszkole! Mozna robic to co sie chce!"
Bardzo jestem z Niego dumna! BARDZO.

Poczatek szkoly to rowniez reorganizacja naszego dotychczasowego zycia...
Po prawie czterech latach pracy na pol etatu, wracam na 'fula'...

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Krotkie dziecinstwo

Modrakowe sweterki z logo szkoly? Sa.
Szare dlugie spodnie na kancik? Sa.
Blekitne eleganckie koszule z kolnierzykiem, zapinane na guziki? Sa.
Krawacik w modrakowo- zlote paski? Jest, jakze mogloby go brakowac.
Szare skarpetki, zolta koszulka na W-F, teczka z logo szoly? Sa.

Jeszcze tylko musimy kupic czarne eleganckie buciki, trampeczki, krotkie spodenki oraz spodnie przeciwdeszczowe i jestesmy gotowi.
Organizacyjnie tak, mentalnie chyba nigdy nie bedziemy.
Dla mnie to zdecydowanie za szybko...
Czuje jakby ktos sila odbieral mi dziecko i rzucal zbyt wczesnie w doroslosc.
Wedlug mnie wiek czterech lat nie jest odpowiedni na przesiadywanie 6 godzin pod krawatem! Czterolatki powinny miec dziecinstwo! Powinny miec czas na dzikie bieganie po podworku i na paplanie sie w blocie.

Tak, wiem.
Reception daleko do prawdziwej szkoly, ale po co te mundurki? 
Po co w tak mlodym wieku ubierac dzieci w koszule zapieta na ostatni guzik?
Po co zmuszac do takiej dyscypliny?
Przeciez na noszenie krawatow jeszcze przyjdzie czas…

Wkurzam sie i we wnetrzu bunduje przeciw takiemu stanu rzeczy…
Dlaczego musze skracac dziecku dziecinstwo w wieku lat czterech?

Wkurzam sie i wstyd mi tez za siebie.
Tak, wstyd.
Cztery lata minely tak szybko...
Ile razy w tym czasie powiedzialam 'zaraz', 'juz', 'nie teraz', 'chwila', 'chwilunia', 'sekunda', minuta', 'pozniej', 'jutro'?
Ile razy narzekalam na niewyspanie, na brak czasu dla siebie?
Ile razy wymigowalam sie od zabawy? 
Ile razy?
Wstyd!
Powinnam spalic sie ze wstydu, zapasc pod ziemie albo zgubic gdzies w glebinach za czestotliwosc wypowiadania wyzej wymienionych slow!
Tylko to nie rozwiazaloby problemu...

Moje male dziecko czy mi sie to podoba czy nie, od 8 wrzesnia zaczyna przygode z szkola.
Nie bedzie Go tyle w domu co teraz...
Nie bedzie az tylu okazji do zabawy...
Nie bedzie juz takiej beztroski…

Wdech... wydech... 


I zeby bylo jasne... rozumiem, ze to wszystko dla dobra dzieci, aby mialy rowny start w podstawowce...ble ble ble… ale nie lepiej byloby zrobic po prostu obowiazkowe przedszkole?  
Dodam rowniez, ze jestem zwolenniczka szkolnych mundurkow, ale nie w tak mlodym wieku.

czwartek, 11 czerwca 2015

Uczen szkoly podstawowej

Wyniki rekrutacji czterolatkow do szkol podstawowych ogloszono w kwietniu. Dla nas byly one powodem do radosci, bo Miko zakwalifikowal sie do szkoly, ktora byla naszym bezkonkurencyjnym faworytem- placowka niedosc, ze znajduje sie niedaleko miejsca gdzie mieszkamy, to cieszy sie naprawde dobra opinia w okolicy (jak sie pozniej dowiedzialam jest dosc pozadana uczelnia- na rok 2015/2016 bylo az(!) 6 dzieci na jedno miejsce).
Na poczatku wrzesnia czeka nas wielka rewolucja! 
Ogromne przezycie dla Mikolaja i dla nas- rodzicow.
Za 2 i pol miesiaca nasz maly ludek ubrany w niebieska bluze z logo szkoly i ciemne spodnie wyprasowane na kancik przekroczy prog budynku szkolnego; a ja, znajac zycie, przez pierwsze dni w czasie miedzy zamknieciem, a otwarciem drzwi dla opiekunow bede chodzic jak bomba zegarowa  zamartwiajac sie czy Mlody poradzi sobie emocjonalnie i jezykowo. 
Na sama mysl zaczynam sie denerwowac, choc wiem, ze Mikolaj to bystrzak niesamowity i da sobie rade.

Miko idzie do Reception, czyli odpowiednika polskiej zerowki, ktorej w praktyce daleko do prawdziwej szkoly. Program nauczania nastawiony jest przede wszystkim na socjalizacje, wspiera samodzielnosc, kreatywnosc i pracowitosc czterolatkow. Dzieci nie siedza w laweczkach z olowkami w rece walkujac gramatyke, ale przez wiekszosc dnia poprzez zabawe zdobywaja wiedze i praktyczne umiejetnosci. Ucza sie spiewac, malowac, liczyc, literowac, pisac i nawet czytac (!), bawia na placu zabaw, organizowane maja wycieczki czy odkrywaja tajemnice ogrodnictwa, malarstwa itd. Nie dostaja ocen, wiec miedzy dziecmi nie ma zadnej rywalizacji.
Reception troche przypomina wiec przedszkole... Troche. 

Nowe wyzwania stanely rowniez przede mna. 
Trzy tygodnie temu dostalam w pracy nowy projekt- rozbudowa szkoly. 
Szefo pokazal mi plany, elewacje... Siedzialam, patrzylam i co zobaczylam? 
Przyszla szkole Mikolaja!!! 
Chyba lepszego zbiegu okolicznosci nie moglam sobie wymarzyc. 
Jestem juz po pierwszym spotkaniu z dyrektorka szkoly, szkice koncepcyjne tez juz gotowe, takze bedzie sie dzialo! Rozbudowa ma zaczac sie w kwietniu przyszlego roku, czyli w czasie, kiedy moj maly babel bedzie sie juz edukowal. Z takim entuzjazmem chyba nigdy nie pracowalam nad zadnym projektem. Nie moge sie juz doczekac mozliwosci podgladania Go w akcji podczas inspekcji budowlanych :))) 

Poki co, za 3 tygodnie czeka nas spotkanie zapoznawczo-organizacyjne. 
Dzieci beda mialy okazje sie poznac, a rodzice dowiedziec 'co, gdzie i jak'... takze c.d.n ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...