piątek, 8 lutego 2013

Nike Victoria

Dzis boginia i uosobieniem zwyciestwa jestem JA!
O tak, JA we wlasnej osobie.
Odnioslam zwyciestwo z sama soba, pokonujac pewna zmore strachem zwana, co juz dlugo we mnie siedziala i wyjsc nie chciala... 
Wsadzilam Mlodziutkiego do auta i pierwszy raz w zyciu sam na sam z nim ruszylam do przodu!
Dzisiaj nie ma miejsca na skromnosc, bo dumna z siebie jestem jak cholera!
Obecnosc Mikusia na tylnim siedzeniu samochodu wbrew obawom, nie rozpraszala mnie ani troche, wrecz przeciwnie, to dla Niego jechalam jak najlepiej potrafilam i az wstyd, ze byl to dopiero ten pierwszy raz. 

Co do wczorajszego dnia... jakbym mogla, to lajkowalabym bez zastanowienia, bo lubie przespac cala noc, wstac prawa noga, nie spieszyc sie nigdzie, zobaczyc troche slonca i miec plan na to, jak przezyc nastepne kilkanascie godzin. 
Juz przed 11 bylismy juz zwarci i gotowi do wyjscia z domu, bo do ludzi nam sie zachcialo.  
Mimo, ze pogodnie bylo tylko przez kilkanascie minut, najpierw zafundowalismy sobie ponad 30 minutowy spacer, a pozniej tramwajem na podboj city centre! 
Wtopilismy sie na troche w tlumy, "uzylismy" wielkomiejskiego zycia, poobserwowalismy tramwaje, autobusy, ludzi i szczesliwi wrocilismy do domu haczac po drodze o piekarnie.  
Tlusty czwartek jednak bardziej byl dla nas tajski anizeli tlusty, aczkolwiek paczkow w domu nie moglo zabraknac. Aby tradycji stalo sie zadosc i Syn dostal swego paczka, nazwanego buka (buka=bulka). Chyba mu smakowalo, bo zjadl prawie calego.
Popoludniu juz cala trojca, skierowalismy nasze wspolne 12 liter do restauracji Chao Baby, ktora zatroszczyla sie o nasze brzuchy (o litery rowniez ;) ). Oryginalne walory smakowe dan i menu zmieniajace sie kazdego dnia sprawia, ze pewnie wrocimy tam szybciej niz nam sie wydaje. Polecam, bo serwuja tam naprawde rarytasy!
Mikus przez pierwsze 30 minut zachowywal sie jak na malego Stwora przystalo czyli znosnie. Pozniej byla obserwacja akwarium, proby ucieczki z krzeselka, a pod koniec spacery po lokalu.
Ogolnie rzecz biorac, fajnego mamy Synka bo mimo, ze sam prawie nic nie zjadl to innym daje sie najesc, a to duzy plus!
Atrakcji jak widac wiele zgotwal nam wczorajszy dzionek. 

Co przyniesie jutro? Nie wiem, ale trzymac kciuki trzeba, bo jest za co!

PS1 Dziekuje za cieple slowa pod poprzednim postem.
PS2 Przypominam o CANDY! 6 dni do konca!

42 komentarze:

  1. Ale mieliście sympatyczny dzień :) Gratuluję pierwszej samodzielnej wyprawy autem z Mikołajem! Najtrudniej pierwszy raz się odważyć - teraz już pewnie będziesz częściej z nim jeździć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka mam nadzieje!
      Nie taki diabel straszny jak go sobie wyobrazalam ;)

      Usuń
  2. Gratulujemy :)
    U nas ostatnio wyszło troszkę słońca i też miałam chęć lajkować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widze, ze tez juz z utesknieniem wypatrujesz wiosny...
      Jeszcze troche :)

      Usuń
  3. To teraz już nabierzesz pewności siebie i będziesz śmigać!
    Mojej Natalce zasmakował najbardziej dżem w pączku;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki mam zamiar ;) Balam sie, ze Mikus bedzie szalal mi z tylu, ale jak sie okazalo byl super grzeczny!

      Usuń
  4. Milutko, sympatycznie, rodzinnie...czyli to co wszystkie lubimy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie, nie ma jak udany dzien!

      Usuń
  5. nie dziwie Ci się, że miałaś obawy jeździć z Młodym bo ja teraz robie prawko i nie wyobrażam sobie Timków z tyłu na siedzeniach i ja sama za kierownicą no bez szans!
    fajnie, że miło spędziliście dzień:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troche trwalo zanim sie zdecydowalam na ta jazde z Mlodym :))
      Tez robilam prawko dopiero w Uk, tyle ze 5 lat temu i wspominam ten czas bardzo milo. Trafilam naprawde na dobrego instruktora z resorakami i blokiem A4 w aucie, takze przy kazdym popelnionymm przeze mnie bledzie, zatrzymywalismy sie, rysowalismy ulice i omawialismy cala sytuacje :) Nauczyciel z pasja!

      Usuń
  6. bardzo lubię taki dni.
    bije optymizmem od Was!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rowniez :) Dobrze czasami wyrwac sie z 4 katow! Mozna naladowac sobie akumulatory na kilka kolejnych dni!

      Usuń
  7. czy to był pierwszy raz w ogóle samemu za kółkiem czy pierwszy po przeciwnej stronie? Ale poradziłaś sobie koncertowo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ani jedno, ani drugie ;)
      To byl pierwszy raz sam na sam z Mlodym w samochodzie :)

      Usuń
  8. Brawo! Gratulacje! Podziwiam, bo ja wciąż mam opory by jechać z Małym... na szczęście coraz mniejsze, więc i ja może napiszę Victoria!... kiedyś :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam za Ciebie kciuki!
      I powiem szczerze, ze bylo naprawde dobrze i to do tego stopnia, ze nie moge doczekac sie nastepnej okazji aby powtorzyc ten wyczyn.
      Nie taki diabel straszny ;)

      Usuń
  9. no to super pozdrawiam ciepluteńko

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowne macie te dni! u nas ten weekend akurat leniwy, nie moge doczekac sie chodzenia z Zoską do restauracji, ale pwoiem szczerze ze na obecnym okrojonym budżecie liczymy się niestety z każdym groszem. Widzę że w M. są tramwaje? Macie kochana jakies Polskie sklepy? choc sądzę ze raczej an pewno, a jak często natykacie się na kochaną Polonię na ulicach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem o czym piszesz... macierzunski w UK wcale do rozowych w kwestii finansowej nie nalezy.
      Mamy i tramwaje (nazywane metrolinkiem) i polskie sklepy :) Co ciekawe, najlepszy wg mnie jest prowadzony przez Cypryjczyka- zaopatrzenie pierwsza klasa!
      Polonie widzi i slyszy sie na kazdym kroku. Czasy z 2005, kiedy rzadko kto rozumial jezyk polski na ulicach odeszly w niepamiec!
      CENSUS ostatnio opublikowal statystki z 2011 (pewnie tez wypelnialiscie formularze)- polecam! Ciekawych rzeczy mozna sie tam dowiedziec :)

      Usuń
  11. piękny mieliście dzień
    gratuluję tej jazdy autem :) ja się przygotowywuję nadal (mentalnie) do pierwszej jazdy z Malutki, ale w końcu to będzie musiało nastąpić.
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki aby ten dzien przyszedl szybciej niz bys sie tego spodziewala.
      Rozumiem twoje mentalne przygotowanie, bo ja sie zbieralam do tego ponad 20 meisiecy! :)

      Usuń
  12. ale Wam fajnie, my chorujemy od tygodnia ;(

    OdpowiedzUsuń
  13. gratki! ja jescze sie nie moge przelamac zapraszam na rozdanie http://madziakowo.blogspot.com/2013/02/rozdanie-z-nuk.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjdzie i na Ciebie czas ;)
      Dziekuje za zaproszenie.

      Usuń
  14. Gratuluje kochana odwagi ja wciaz jej nie mam:/
    ale kiedys sie zawezme i pojedziemy ku przygodzie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak juz sie zawiezniesz to ku tej przygodzie proponuje kierowac sie na Manchester! :)

      Usuń
  15. Super!!!
    Oby to byl piekny poczatek Waszych wspolnych samochodowych wypraw!!! Tym bardziej ze wiosna za pasem!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Druga wyprawe juz mamy za soba, takze mysle, ze na wiosne te moje samochodowe wyczyna stana sie juz normalnoscia. Oby ;)

      Usuń
  16. Ja też miałam opory przed pierwszą samochodową jazdą ze mną za kierownicą i z Kinią na tylnym siedzeniu.. Dobrze, że taki stresik wyzwala największe pokłady skupienia na drodze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak sie okazuje, wiekszosc mam boi sie tych samochodowych wypraw z dzieckiem. Dobrze, bo juz myslalam, ze to ja jakas taka dziwna jestem ;)

      Usuń

DZIEKUJE ZA KOMENTARZ!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...