poniedziałek, 18 listopada 2013

Unsuccessful

Szybciej niz pierwotnie zapowiadano i prawdopodobnie ciezej niz sie spodziewano przekazano mi dzisiaj wyniki biurowego reality show.
Unsuccessful- to jedno z pierwszych slow jakie uslyszalam na porannym spotkaniu.
Nie bylam mila i jestem z tego cholernie dumna.
Zarzucilam im niesprawiedliwosc w calym tym procesie (osoby, ktore przechodzily przez podobny proces 6 miesiecy temu wiedzialy jakich pytan mozna sie spodziewac. Oni wszyscy rozmowy przeszli pomyslnie), brak organizacji w firmie i grzecznie poprosilam o szczerosc, bo znowu (prawdopodobnie z braku odpowiednich argumentow) zaczeto karmic mnie papka, ze wciaz jest szansa na pozostanie (taaa...jak biuro dostanie projekt, ktorego jakos nie potrafi zdobyc od roku!).
Na koniec podziekowalam za ostatnie 5 lat i 9 miesiecy i zyczylam, aby im statek nie zatonal calkowicie.
Po spotkaniu wrocilam do swojego biurka.
Padlo pytanie: “Dlaczego sie tak cieszysz, zostajesz?”
A mi po prostu ulzylo!
Moja frustracja osiagnela juz maksymalny poziom.
Ostatnie kilka miesiecy byly dla mnie tragiczne. Zamiast isc do przodu, z kazdym kolejnym tygodniem sie cofalam. Rysunki, ktore wykonywalam nie wymagaly ode mnie kreatywnosci, a jedynie zamiany w cadoska malpe. A malpa to ja byc nie chce!
Takze ciesze sie i cieszyc bede!
Wreszcie poczulam swieze powietrze.

Teraz tylko siedze, zajmuje sie “nicnierobieniem” i powtarzaniem sobie w kolko...”byle do konca grudnia Kamila, byle do konca...”.

Milego poniedzialku, ktory jeszcze sie nie skonczyl! 
Dla mnie jest on dziwnie przyjemny, aczkolwiek moze to tylko szok pourazowy? ;)

27 komentarzy:

  1. Kochana, będzie dobrze, wierzę w Ciebie, a takie doświadczenia zawsze dają do myślenia na przyszłość. Głowa do góry!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To napewno! Wielkie korporacje maja to do siebie, ze kazdy pracownik traktowany jest jak przedmiot, ktory zawsze mozna wyrzucic... po tylu latach wiem, ze to raczej nie dla mnie. Kameralne biura tez sa przyjemne :)

      Usuń
  2. Dzielna dziewczyna!!!
    Grunt to nie dać się stłamsić i odejść z podniesionym czołem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, ze to nie bylo latwe... Poczatek rozmowy byl dosc pokorny, ale jak po kilku minutach uslyszalam bzdury, ktore kolejny raz porobowali mi sprzedac cos we mnie peklo i powiedzialam co mysle o tym calym balaganie... W rezultacie to oni zaczeli sie jakac, bo pytania ktore zaczelam zadawac nie byly dla nich wygodne. Na moje odejscie jeszcze niestety musze troche poczekac.... mam 5 tygodniowy okres wypowiedzenia, ktory konczy sie w pierwszym tygodniu stycznia.

      Usuń
  3. Koniec czegoś zawsze oznacza początek czegoś nowego, zapewne lepszego. Powodzenia życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje! Mam nadzieje, ze ta zmiana wyjdzie mi na dobre. Podobno sytuacja na rynku jest troche lepsza w stosunku do roku poprzedniego, takze jest jakis pozytyw na poczatek. Drugi to taki, ze wiekszosc ludzi, ktora odeszla z biura w ciagu kilku tygodni miala nowe prace :)

      Usuń
  4. I bardzo dobrze, ze nie dalas z siebie zrobic ofiary mimo wszystko! Mam nadzieje, ze nowe, lepsze wyzwania przed Toba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla nich pewnie wygodniej byloby gdybym weszla, przytaknela, podpisala i wyszla bez slowa. Przyznam, ze na poczatku taki wlasnie mialam plan, bo nie mialam ochoty z nimi dyskutowac... ale jakos bzdury, ktore zaczeli opowiadac spowodowaly we mnie mala eksplozje. I ciesze sie, ze tak wlasnie sie potoczyla ta rozmowa.

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Tak naprawde teraz przede mna wielkie zadanie- 5 tygodniowy okres wypowiedzenia, ktory zacznie sie dopiero za jakis czas... Ciezko tak siedziec i starac sie nic nie robic... czas wtedy sie masakrycznie dluzy...

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Alez mi sie milo zrobilo po przeczytaniu Twojego komentarza :)
      Dziekuje!

      Usuń
  7. powodzenia w poszukiwaniu bardziej kreatywnej pracy, albo kreatywnego odpoczynku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na poczatek postawie na kreatywny odpoczynek- po prawie 6 latach nalezy mi sie ;) A pozniej, jak juz troche odpoczne, zaczne myslec co dalej robic. Przed swietami raczej nie ma sensu aplikowac o prace, wiec na te zastanawianki mam troche czasu.

      Usuń
  8. every cloud has a silver lining

    ja też od niedawna zaczęłam się w pracy buntować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bunt wcale nie jest taki zly... troche prowokuje nas do zmian, a zmiany jak wiadomo czesto wychodza na plus. Powodzenia!

      Usuń
  9. mocno oddychaj świeżym powietrzem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oddycham pelna piersia i jest mi z tym baaaardzo dobrze! Nie mam juz cisnienia by zmieniac swoja sytuacje w firmie, bo juz mnie to malo obchodzi :) Jeszcze tylko musze odbebnic okres wypowiedzenie i bedzie spokoj. A jak u Ciebie? Odpoczywasz? :)

      Usuń
  10. spokojnie, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas pokaze, ale mam nadzieje, ze wyjdzie mi to na dobre :)

      Usuń
  11. Eee tam szok - wolność :D Każdemu się przyda odrobina...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba masz racje :) Taka wiadomosc o nadchodzacej wolnosci po tylu latach smakuje wysmienicie :)

      Usuń
  12. Dzielna dziewczyna :**********************

    OdpowiedzUsuń
  13. Odpowiedzi
    1. Zuch dziewczyna! Jak dla mnie byłaś very successful! Właśnie dlatego, że powiedziałaś, co Ci na wątrobie leży :) reszta się ułoży!

      Usuń

DZIEKUJE ZA KOMENTARZ!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...