poniedziałek, 14 stycznia 2013

Moj matczyny (nie)perfekcjonizm

Mialam kiedys plan.
Plan bycia mama idealna, idealna pod kazdym wzgledem.
Chcialam byc kobieta wzorowana na modelu, ktory lansowany byl przez poradniki dla swiezo upieczonych mam- mama zawsze wypoczeta, usmiechnieta, kreatywna, cierpliwa i taka, ktorej nic nie zaskoczy. 
Myslalam, ze mimo posiadania dziecka bede wzorowa pania domu, ktorej problemu nie bedzie stanowilo codzienne ugotowanie zdrowego obiadu (rzecz jasna z eko produktow) i utrzymanie mieszkania w nienagannym porzadku.
Myslalam, ze zajecie sie dzieckiem miedzy kuchnia, a pokojem to pestka; a codzienny spacer nawet w deszczu to podstawa. 
Duzo rozmyslalam, jakim chce byc rodzicem i mialam wrazenie, ze do tej roli jestem dobrze przygotowana.

Bedac w ciazy skutecznie wzbogacalam swoja biblioteczke o poradniki, ktore mialy zglebic moja wiedze na temat tego co sie dzieje i co bedzie sie dzialo z moim brzdacem. Edukowalam sie z kazda jedna przekladana przeze mnie strona.
Pamietam jak przed pojsciem na urlop macierzynski, szefowa landscaping'u podeszla do mojego biurka i z usmiechem rzekla, ze daje sobie reke odciac, ze bede perfekcyjna mama, a moje dziecko bedzie chodzilo mi jak w zegarku.
Tymczasem rzeczywistosc okazala sie miec niewiele wspolnego z teoria i przepowiedniami znajomych (mam wrazenie, ze to ja czasami chodze jak w zegarku).
Macierzynstwo opisywane w moich pseudoporadnikach okazalo sie byc jedna wielka bujda, a zlote mysli mozna bylo od razu wyrzucic do kosza… moj perfekcjonizm rowniez.  
Pamietam tez jak kiedys moja siostra- mama 3 brzdacow, powiedziala, ze chcialaby jechac sama na wakacje. Wtedy pomyslalam, ze jak to? Bez dzieci? Przeciez maluchy mialyby taka frajde… Tak sama? Nie rozumialam jej. Po narodzinach Syna zmienilo sie moje podejscie do wielu spraw i nareszcie zrozumialam mamy.

I tak, na dzien dzisiejszy, daje ogladac mojemu dziecku bajki, serwuje mu czasami parowki (tak...tak...moje dziecko je parowki; Herda- ponad 70% wieprzowiny w skladzie) i raz na jakis czas slodycze, pozwalam mu na nocne pielgrzymki do naszego lozka (co gorsza, mimo moich narzekan na Jego "rozwalanie", lubie kiedy z nami spi), moj Syn siusia nadal w pieluchy, bo tak naprawde nie chce mi sie sadzac Go co 10 minut na nocnik (chyba poczekam z tym do lata, kiedy bedzie cieplo), zdarza mi sie postepowac niepedagogicznie i podniesc glos na dziecko (i nie cierpie tej bezsilnosci we mnie), nie odkurzam podlog, nie sprzatam i nie prasuje codziennie, czasami skladam suche pranie dopiero wtedy, gdy musze powiesic nowe do suszenia; czasami puszczam bajke Malemu, zeby miec choc chwile dla siebie (toaleta itp), czasami ide spac zamiast posiedziec troche z J, bo czasami tez padam na twarz… i czasami chcialabym jechac na wakacje, choc na jeden dzien - sama.

I wiecie co? 
Wiem tez, ze mimo tego braku profesjonalizmu z mojej strony, dla mojego dziecka i tak jestem najpiekniejsza, naukochansza, po prostu idealna mama. 
Bo to najwspanialszy Ludzik na ziemi!

No, a teraz mozecie mnie zlinczowac za te parowki i cala reszte! 

59 komentarzy:

  1. jakbym czytala o sobie!!!
    Ale mysle, ze i tak i tak jestesmy jednak dobrymi mamami.Kazda ma jakies chwile zwatpienia, kazda potrzebuje od czasu do czasu odpoczynku. Nie musimy byc idealne!Wazne zeby dziecko nam ufalo, mialo poczucie bezpieczenstwa i czulo sie kochane!

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie! I taka nasza rola- po prostu kochac!
      Jestem pewna, ze to recepta na szczesliwe dziecko. A to czy dostanie parowke teraz czy samo chwyci za 5 lat po Mcdonalda to juz sprawa drugorzedna...
      Odpozdrawiamy Was :)

      Usuń
  2. Dokładnie kochana podzielam zdanie mojej poprzedniczki ol(g)i, a co tam parówki... wydaje mi się...że każda mama czasem je serwuje, mimo, iż może o tym nie pisze czy nie mówi, nie ma się za co kajać:) głowa do góry... zadowolona mama to zadowolone dziecko i tyle:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem zadowolona :)
      Zbuntowalam sie tylko troche czytajac jak to wszystkie dzieci sa dobrze karmione przez mamy tak zwane idealne... Warzywka na parze itd... Moze i niedowiarek ze mnie, ale tez mi sie wydaje, ze wiekszosc dzieci w wieku mojego Syna ma za soba niejedne parowkowe incydenty ;)

      Usuń
  3. oj znam to :D pamiętam jak sie zarzekałam że moje dziecko cukierka sprubuje najwczesniej jak będzie mieć 3 latka Ups nie udało się. Albo siedząc w macdonaldzie z mężem obgadywalismy " wyrodne matki" które dawały frytki swoim dzieciom, a teraz sama daje mojej frytki jak jestem gdzies na dłuższych zakupach. Odkąd mam dzieci już nie mówie nic na temat matki i jej dziecka póki nie poznam sytuacji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha! My na Mcdonalda caly czas psioczymy, ze to jedno wielkie fuj i niefajnie jest uzalezniac maluchy od gadzetow ;) Zobaczymy kiedy zmienia nam sie te poglady.
      I brawo za postawe!

      Usuń
  4. I ja nie jestem mama idealną wg. poradników czy niektórych znajomych, ale wiem, że dla synka jestem jedyną, niepowtarzalną ukochaną mamusią i ten fakt mi wystarczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kazdym dniem mojego mamkowania zaczynam watpic w istnienie matki idealnej :)
      A jestesmy jakie jestesmy- dla naszych dzieci po prostu najlepsze! I tyle ;)

      Usuń
  5. Ja jestem z tych, co zawsze dużo musieli. Musieli, bo chcieli. I taki był też początek mojego macierzyństwa - w pologu, zmęczona, w 100% poświęcałam się dziecku, a gdy zasnęło pucowałam dom. I muszę przyznać, że nawet mi to wychodziło, i nawet nie wykańczało. Nie było żadnego załamania, padnięcia na twarz z wykończenia. Nie - ja zwyczajnie z tego "muszę" gdzieś tam po drodze wyrosłam. Wtedy nie było źle, ale teraz jest duuuużo lepiej - pełen luz, może nie sama radość, gdyż trudniejsze momenty też się zdarzają, ale wydaje mi się, że naprawdę wykorzystuję odpowiednio ten macierzyński - z korzyścią dla dzieska...i dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie, wszystko inaczej wygladalo gdy bylam na macierzynskim. Moj czas w 100% poswiecalam dziecku, a i mieszkanie bylo wysprzatane.
      PS. ja sie nie skarze ani nie zalamuje... nie czuje sie podlamana czy zmeczona macierzynstwem, bo uwazam ten czas za najpiekniejszy w moim zyciu. A na twarz zwykle padam od pn do srody, kiedy to do pracy chodze...

      Usuń
  6. Hehehe... jak to wszystko pięknie wychodzi w praniu :D W nosie bajki i parówki...najważniejsze, że dziecko kochane, pieszczone, utulane i zaopiekowane - szczęśliwe. A skoro szczęsliwe to znaczy że mama idealna :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cala prawda!
      Az mi sie zachcialo utulic to moje dziecie... szkoda, ze spi :)

      Usuń
  7. Witaj.
    A ja chciałam być Anią z Avonlea, która jest matką i żoną idealną. Nie wyszło. też czasem kupuję parówki 70-80%, prasuję tylko, gdy coś wygląda naprawdę, ale to naprawdę źle i puszczam bajki dla świętego spokoju. Inaczej bym zwariowała przy dwulatku i trzyipółlatce. W zamian za to nie tracę zdrowia psychicznego, a dzieci jeszcze bardziej mnie lubią ;))
    Pozdrawiam
    Lucy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I o to w tym wszystkim chodzi!
      O troche swobody rowniez dla mamy... o zycie bez niepotrzebnych cisnien.
      Ja mam niezawodny patent na prasowanie - nie prasowac! A jak juz trzeba, to danego dnia, kiedy chcemy ubrac na siebie owe cudo. Wtedy wyglada naprawde dobrze, prosto spod zelazka ;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  8. luzik :) one nas kochają nawet, a czasami mam wrażenie, że szczególnie wtedy, kiedy jest bałagan ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, ze tez ostatnio doszlam do podobnego wniosku ;)

      Usuń
  9. E tam zlinczowac! ja absolutnie mam identycznie. milion poradników i wszystkie nadają się do kosza. Jedyne co z nich wyciągnęłam i co dotychczas udaje mi się egzekwowac to osobne spanie i samodzielne zasypianie, bo po prostu jestem leniem i lubie miec wieczory dla siebie oraz uwielbiam wlasna przestrzeń do spania. ale reszta to w sumie zlepek tego co kazdy dzien przynosi. I tez puszczam (tak juz teraz!!) bajeczki na Baby TV Zośce, i czasem nawet płaczącą zostawię ją na dywanie bo naprawde akurat muszę lecieć do toalety i nie dam rady się rozdwoić, a i parówki też będę zapewne serwować, bo mój mąż je uwielbia i nie wyobraża sobie bez nich kolacji, tak więc pewnie bez nich i dla Zosi się nie obejdzie. No ale to pestka bo najważniejsza jest nasza miłość i ciepło jakie dzieciom dajemy,a tego zapewne nie brakuje!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurde felek, mimo mojego uwielbienia do Malej Istotki w naszym lozku, czasami tesknie za swoja wlasna przestrzen do spania, z ktorej ostatnimi czasy jestem okradana. Niestety w moim przypadku, lenistwo wygrywa. Latwiej jest mi Go wziac do nas, anizeli wstawac kilka razy w nocy.
      PS. Ogranizujemy parowkowe party w polowie drogi? ;)

      Usuń
  10. Niesamowite jak zycie weryfikuje nasze "plany" :)
    Ale kto by sie parowkami przejmowal jak ma sie taka super Mame jak Ty!
    Pozdrawiam - mama rowniez nie idealna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj.... Alez mi sie fajnie zrobilo :)
      Dziekuje bardzo za komplement!

      Usuń
  11. heh, u mnie macierzyństwo też zweryfikowało ciążowe plany... z początku chciałam sprostać moim wyobrażeniom, ale szybko dałam sobie spokój - nieco bałaganu czy wiszące pranie nikomu krzywdy nie zrobi, a ja wolę spędzić kilka chwil na zabawie z córką niż przy żelazku... :) Młoda śpi z nami, bo nie chce mi się co godzinę do niej wędrować, zostawiam ją przed TV kiedy muszę np. iść do ubikacji i daję smoczka, żeby nie marudziła :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba kombinowac, zeby nie zwariowac ;)
      Najwazniejsze, ze sobie radzimy, a dziecko szczesliwe i kochane!
      Pozdrawiam

      Usuń
  12. Na szczęście nie czytałam poradników. Ograniczyłam się do języka niemowląt a i owszem znalazłam tam nieco co mi się przydało :)
    Moje macierzyństwo zostało zweryfikowane przez hormony, które skutecznie potrafią odebrać panowanie nad własnym ciałem. O tym najmniej mowa wszędzie.

    A jeśli chodzi o parówki :D ja też dawałam i daje jeszcze ketchup :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ketchup obowiązkowo!!

      Usuń
    2. haha, ja tez poprosze z ketchupem!
      Moja opninia na temat jezyka niemowlat nie jest niestety pozytywna... kilka z hogg'owych metod moze i byla godna uwagi, ale zadnej z nich nie udalo mi sie zastosowac.

      Usuń
  13. Ja dlatego nigdy nie czytałam żadnych poradników, idę na spontan i intuicję. A wakacje sama conajmniej dwa tygodnie!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zadowole sie nawet 24 godzinami ;)

      Usuń
  14. Nasze macierzynstwa wygladaja podobnie:) Z tym, ze poniewaz moja praca jest zajmowanie sie malym i domem, to jednak prasuje, gotuje, ogarne i nawet ciasto upieke. Oczywiscie jak maly ma akurat dobry chumor ;) Ale zawsze wtedy mam wyrzuty sumienia, ze za malo sie z nim bawie, ucze...Nigdy nie bede idealna, ale zawsze bede jednak dazyla, zeby byc lepsza, niz jestem. Dla siebie, rodziny i innych. Zawsze w tej kolejnosci :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madre podejscie!
      O wyrzutach sumienia to mi nawet nie mow, bo mam je za kazdym razem, kiedy zbyt malo czasu spedzam z Mlodym.

      Usuń
  15. to z tym praniem mnie rozbawiło bo zdałam sobie sprawe, że u nas też tak jest hahah:)
    a do parówek obowiązkowo ketchup hahaha:)
    PS ja miałam już dwa razy wakacje sama 2 lata temu na 4 dni a niedawno na tydzień - dobrze mi z tym:)moim dzieciom tez:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszcze wakacji i witam w klubie!
      U nas wszystko doslownie wyszlo "w praniu" ;)
      Przy praniu srednio 2-3 automatow ubran w tygodniu, czasami nie warto skladac suszarki ;)

      Usuń
  16. Ale o co chodzi , opisałaś życie super mamy ! Parówki obowiązkowe sa i tv też ! Ja ide za hasłem : Szczęśliwa mama = szczęśliwe dziecko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A juz myslalam, ze jestem sama w tym parowkowo-telewizyjnym swiecie ;)

      Usuń
  17. chyba większość z nas taka właśnie jest :) Ja miałam plany, wizje itp. Teraz mam dwójkę dzieciaczków i mogę powiedzieć, że najważniejsze jest dobre samopoczucie mamy - to jest podstawa !!!! Gdy ja jestem zadowolona, dzieci są szczęśliwe, radosne. Co z tego gdyby wszystko było w nienagannym porządku, a ja byłabym zdołowana...dzieci nie widzą czystości, ułożonych ubrań, idealnych posiłków. Dzieci widzą tylko mamę, to ona jest najważniejsza.
    Dziewczyny bądźmy szczęśliwe !!! Nie zawracajmy sobie głowy pierdołami, tylko poświęcajmy czas naszym dzieciom :)
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I taka postawe pochwalam! Brawo!
      Czasami trzeba wyluzowac i spojrzec na to zycie inaczej :)

      Usuń
  18. Ja nie czytałam i nie czytam poradników ;) I nie przejmuj się też daję dzieciom parówki ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. No i fajnie! Okazuje się, że Zizi to NORMALNA Mama:)) Parówy rządzą i nie ma się co buntować! I też marzę o 3 dniach wolnych (tygodnia chyba bym nie wytrzymała bez M.:) Najlepiej w jakimś SPA! Całuski:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki i ciesze sie, ze jest nas wiecej :)
      Mowisz SPA....tez chce!!! Raj na ziemi!
      Buziaki dla Was!

      Usuń
  20. Ja też jestem taką mamą :-) W drugiej ciązy wywaliłam wszystkie poradniki i robiłam to co czułam za słuszne - dawałam dziecku słoiczki, bo nie miałam siły stać przy garach, włączałam bajki, żeby chwilę odsapnąć i pozwoliłam zmienić idealne mieszkanie w dziecięcy twórczy rozgardiasz :-)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I zaloze sie, ze dziecie przy takiej mamie jest przeszczesliwe :)

      Usuń
  21. a wiesz....ja nie czytałam i nie czytam tych poradników :) czasmi kupiłam gazetę ale nie popadłam w szaleństwo a parówki moje bardzo kochają te z szynki :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamina intuicja to najlepszy poradnik na swiecie!
      Ja na szczescie tych poradnikow nie mam za duzo ;)

      Usuń
  22. Ja uwielbiam pararowki, a mala nie ruszy miesa :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas Mikus wcina parowki, ze az mu sie uszy trzesa ;)

      Usuń
  23. Twoje ostatnie zdania są najprawdziwsze!
    Dla naszych pociech jesteśmy najważniejsze, najpiękniejsze, najukochańsze.
    A czas poświęcony dla nich najcenniejszy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tego nalezy sie trzymac :)
      Buziole!

      Usuń
  24. Witam serdecznie
    Na pytanie kto to jest mama idealna - musiałyby odpowiedzieć same dzieci - problem w tym, że w początkowym etapie tego nie potrafią - i robią to za nich dorośli w formie wspomnianej literatury...

    ...Pragnę by na swoim ślubie moje dziecko zaśpiewało mi banalną piosenkę "Cudownych rodziców mam" (chyba że do tego czasu powstanie inny bestseler)i powiedziało "dziękuję za wszystko, może nie wszystko było idealne ale dziękuję za miłość, opiekę i to kim jestem, bo jestem jaki jestem dzięki Wam" tak jak ja to zrobiłam moim rodzicom. Zaśpiewaliśmy sami, nie wyszło idealnie a rodzice i tak płakali i byli wzruszeni...




    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I o to wlasnie chodzi w tym wszystkim... Miejmy nadzieje, ze praca i milosc jaka wkladamy w wychowanie naszych pociech zaowocuje kiedys, a nasze dzieci wyrosna na szanujacych innych i madrych ludzi.
      Zycze Ci abys uslyszala ta, albo rownie piekna piosenke w wykonaniu Twojego dziecka!
      Pozdrawiam

      Usuń
  25. my tez jemy parowki, Majka je kocha wiec jak jej moge nie dac...?
    jestesmy tylko ludzmi a nie robotami, mi tez sie zdaza krzyknac a potem wyrzutami sumienia sie zadreczam...staram sie polubic siebie, ta ktora kolo perfekcyjnek Magdy nigdy nie stala:-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wlasnie...nawet jesli bysmy sie staraly niewiadomo ile i tak perfekcyjne nigdy nie bedziemy! A nawet jesli, to i tak znajdzie sie ktos komu cos w nas bedzie przeszkadzalo.
      Pora polubic siebie Magdo!!!

      Usuń
  26. Hehe nic dodać nic ująć. Takie są właśnie mamy:-)

    OdpowiedzUsuń
  27. He he he czy my się znamy??? Wypisz wymaluj tekst o mnie, a życie życiem...Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam w klubie mamusiek nieidealnych :)

      Usuń
  28. hejka, nominowałam Cię do zabawy:) Szczegóły znajdziesz tutaj:http://maternityandme.blogspot.com/2013/01/7-faktow-o-mnie-nominacja.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też czekamy z tym nocnikiem do lata;)

      PS. mamy dzieci w tym samym wieku. Którego dnia maja roku 2011 przyszedł na świat Twój synek?

      Usuń
    2. Anna: dziekuje za nominacje.

      mamafulltime: Z tym nocnikowaniem to jest ciezki orzech do zgryzienia, szczegolnie zimowa pora.
      Rajtki skutecznie zniechecaja do sadzania Synka na nocnik... ale badzmy dobrej mysli, ze latem cala akcja przyniesie oczekiwany skutek :)
      Synek urodzil sie 27 Maja.

      Usuń

DZIEKUJE ZA KOMENTARZ!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...