piątek, 28 czerwca 2013

Nie chce byc paczakiem!

Troche przygnieciona do sciany przez Emme (bo znowu przeszlo mi przez mysl, zeby publikacje posta odlozyc na pozniej) zaczynam odlicznie...
Trzy dwa jeden zero... START!
Zwarta i gotowa od dzisiaj bede walczyc o nizsze wartosci na wadze, mniej centymetrow w biodrach i talii oraz lepsze samopoczucie.
Mam dosc widoku mufiny po zapieciu spodni i wyrzutow sumienia, ze nic z tym nie robie. 
Czuje sie jak drozdzowy paczek... 
Szykowalam sie do tego startu juz jakis czas, ale zawsze odkladalam to na jutro... i tak od kilku dobrych tygodni. Widocznie musze to gdzies zapisac...

Moje przykazania:
  • Cwicze! 16 minut to minimum jakie musze wycwiczyc kazdego dnia przez nastepne 4.5 tygodnia. Jesli kondycja i czas pozwoli cwicze 24minut. Cwiczenia na brzuch, dupsko i ewentualnie nogi. Filmiki troche old school'owe, ale cwiczenia bardzo polecam. Kilka lat temu zrobilam sobie taki 2-miesieczny trening i po nim cialo wygladalo naprawde fajnie, no i samopoczucie rewelacyjne.
  • Raz w tygodniu, dla odmulenia cwiczenia ABS moge zastepic minimum 30 minutowa gra na kinekcie- Sport lub Dance.
  • Nie jem po 19 wieczorem! Nie i koniec!!! Nawet jesli J. przygotuje cos naprawde wypasionego co bedzie kusic zapachem, zostawiam to na nastepny dzien lub biore do pracy.
  • Pije wode! Minimum 2l dziennie. Z tym nie powinno byc wiekszego problemu, bo teraz mniej wiecej wypijam 1.5-2l + inne napoje (herba, soki).
  • Zero, powtorze zeby bylo to dla mnie bardziej zrozumiale... Kamila ZERO czekoladowych batonow w pracy! ZERO! Zrozumiane?
  • Lunche do pracy zabieram z domu! Przygotowuje sobie nieograniczone ilosci salatek lub patrz punkt 2! Koniec z jadaniem na miescie= wiecej w portfelu + zdrowszy czlowiek!
  • Jesli uda mi sie zrzucic 5 kilogramow do konca lipca, w nagrode kupuje sobie nowy portfel/kwiecista sukienke/torebke/perfum Marc Jacobs’a*. Nie informuje publicznie o moich postepach, ale jesli na poczatku sierpnia pochwale sie jedna z wyzej wspomnianych rzeczy, bedziecie mogly mi zaczac gratulowac. Jesli nie uda sie osiagnac zmierzonego celu, cwiczenia kontynuuje przez nastepny miesiac.
    To by bylo na tyle.

    Nie chce katowac sie zadnymi z diet, bo to nie dla mnie- efekty jojo i milosc do jedzenia skutecznie mnie zniechecaja. Musze skupic sie na wyeliminowaniu kilku nawykow w moim sposobie odzywiania, ktore wcale mi nie sa tak bardzo potrzebne do szczescia. Batony w pracy z reguly traktuje jako zapychacze przedlunchowe, a przeciez wystarczy zjesc sniadanie z rana (na ktore zwykle nie mam czasu), a wtedy do lunchu spokojnie sie wytrzyma. Salatka w pracy tez nie jest zla, bo szczerze mowiac juz mam dosc tego jadania na zewnatrz. Mysle, ze najciezszy do zrealizowania bedzie punkt 3, ale dam rade! 

    Akcja “trening- nie chce byc paczkiem” rozpoczeta!
    Ktos ma ochote sie przylaczyc? Razem bedzie razniej!

    *niepotrzebne skreslic

    22 komentarze:

    1. trzymam ksiukasy! a jeśli tylko Tobie się uda, to i ja wchodzę w to, najlepszy ostatni punkt, ach.. nagrody są kuszące:)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Lepiej dotrzymac mi towarzystwa niz czekac na moje efekty ;)
        A tak na powaznie, mam nadzieje, ze plan sie uda...

        Usuń
    2. Trzymam kciuki! Ja mam na dluzszy czas problem z waga z glowy ;) Ale o dziwo przy tej ciazy przeszla mi prawie calkowita ochota na slodycze, fast foody i tluste jedzenie :) Organizm wie, co dla niego teraz dobre ;)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Tak trzymac! Ja z Mikolajem nie mialam zbyt duzej ochoty na czekoladowe rarytasy, aczkolwiek nigdy nimi nie pogardzilam ;)
        Trzymam kciuki za Ciebie i 2 fasolki!

        Usuń
    3. Zizi! Będę Cię przygniatać do ściany tak często, jak tylko będzie potrzeba! To też mnie motywuje, jak wiem, że muszę dać komuś przykład hihi :D
      Co do jedzenia, to ja nie składam deklaracji, że w ogóle nie będę jadła słodkiego, bo wiem, że to nierealne! Jakoś tak łatwiej mi żyć z myślą, że w czasie kryzysu albo okresu mogę sobie zjeść Grześka bez czekolady i nie mieć mega wyrzutów sumienia :) Najwyżej poćwiczę kilka minut dłużej :D

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. O rany, Emma przygniataj codziennie, bo we mnie cholerny leniwiec od czasu do czasu sie odzywa :)
        Dzisiaj poszlo gladko, 24 minuty cwiczen, woda juz wypita i hmm... no wlasnie... zjadlabym cos!!!!
        Ja deklaracji, ze ze slodkiego zrezygnuje na dobre nie skladam, bo to niewykonalne :) Chce zrezygnowac z tych wstretnych batonow w pracy, bo ostatnio jest ich naprawde duzo! Nie bede kupowac do domu tego typu slodyczy, ale to nie oznacza, ze ktoregos dnia nie upieke na przyklad babeczek :)

        Usuń
    4. Ach, jak ja Cię rozumiem:) Daj radę!

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Postaram sie, choc przyznam, ze z moja kondycja jest to naprawde nie lada wyzwanie ;)

        Usuń
    5. wytrwałości życzę i trzymam kciuki:)

      OdpowiedzUsuń
    6. Powodzenia kochana, ja tu moge elaborat na temat powrotu do figury pisać bo byłam przed ciążą bardzo aktwyna i dosyć fit, ciąża mnie strasznie roztyła, i teraz od ponad roku walczę z lekką nadwagą. Przeszłam już przez zła drogę, nawrócił mnie trener i nowe informacje jakie sobie przyswajam przez internet - moje ciało się zmieniło, nie reaguje tak jak przed ciążą, to i taktyka musi być inna. Chodakowską robię prawie codziennie, życzę powodzenia!! jakbyś miała pytania to pisz, ale sądzę ze tez pewnie wiesz co robisz:)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Moje ciazowe kilogramy zrzucilam bardzo szybko, bo juz po 6 miesiacach waga wskazywala nawet 5 kg mniej niz przed ciaza.
        To tegoroczna dluuuuuuga zima jakos poszla mi w boczki i dupsko, nad czym ubolewam strasznie!
        PS Twarda sztuka z Ciebie jak cwiczyc Chodakowska codziennie.
        Ja probowalam, ale jakos mi nie podeszla ;)

        Usuń
    7. aj Kochana 3mam kciuki. Lece do pl za 2.5tygodnia i tam kupuję rolki i ostra jazda hahah;) moze coś zrzuce:/

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Dzieki! Trzymam kciuki za udany wyjazd i super zabawe na tych rolkach :) Ja od lyzew/rolek trzymam sie z daleka... ostatnim razem jak mialam je na nogach to wyladowalam na pogotowiu- ot taka ze mnie ofiara :)

        Usuń
    8. Powodzenia. Ja też ciągle odkładam na później. Trzymam kciuki

      OdpowiedzUsuń
    9. ja zaczelam, zmotywowana, zwarta i gotowa cwiczylam dxien w dzien potem przyszla nasza jelitowka, Pl- wiadomo ze sie nie oplaca cwiczyc bo i tak pare cm sie nabierze, potem gosc w domu i tak skutecznie sie odmotywowalam!
      na dzien dzisiejszy mysle o powrocie do ćwiczen intensywnie, moja opona niedlubo nada sie do tira, zreszta na urodzinach pewna 4-latka zapytala czy mam dzidziusia w brzuchu- to motywuje hihii

      pisz co ćwiczysz, ja na brzuch potrzebuje skutecznego treningu:)
      tak mysle ze od jutra zaczne a teraz po lody jeszcze pojde:)

      OdpowiedzUsuń
    10. rany, a ja czytam, że nie chcesz być "paczakiem" i myślę - co to, do diaska, jest paczak?? :D ale już wszystko rozumiem i cichaczem dołączam się do wyzwania, nawet z oldschoolowych filmów skorzystam, a co! :) powodzenia!

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. haha rozbawilas mnie tym "paczakiem" :))))

        Usuń
    11. DZIEKI KOBIETY ZA WSPARCIE!!!

      OdpowiedzUsuń

    DZIEKUJE ZA KOMENTARZ!

    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...